Immunitet zatrzymał EPPO na progu. Parlament Europejski odmówił uchylenia ochrony niemieckiej euro posłanki

Europejska Prokuratura Publiczna poinformowała 19 maja 2026 r., że odmowa uchylenia immunitetu niemieckiej euro posłance stworzyła barierę proceduralną i zatrzymała sprawę zarzutów fraudu na etapie wstępnym. Dokumentacja Parlamentu Europejskiego wskazuje procedurę 2025/2175(IMM) dotyczącą Angeliki Niebler. EPPO podkreśla, że nie może teraz prowadzić czynności śledczych.
Europejska Prokuratura Publiczna opublikowała komunikat, który jest krótki, ale instytucjonalnie ciężki. EPPO otrzymała zgłoszenie z zarzutami fraudu dotyczącymi niemieckiego członka Parlamentu Europejskiego. Ponieważ sprawa miałaby być prowadzona według prawa niemieckiego, prokuratura nie może otworzyć śledztwa przeciwko urzędującemu parlamentarzyście bez wcześniejszej zgody właściwego parlamentu. Innymi słowy: zanim ktokolwiek zacznie sprawdzać dokumenty, trzeba dostać klucz do drzwi.
EPPO wskazuje, że 21 lipca 2025 r. europejska prokurator generalna wystąpiła, na podstawie art. 29 rozporządzenia o EPPO, o uchylenie immunitetu. Cel był opisany wprost: ustalić fakty oraz zebrać zarówno materiał obciążający, jak i odciążający. To ważna różnica. Prokuratura nie ogłaszała winy, tylko chciała mieć możliwość sprawdzenia zgłoszenia. W sprawach publicznych finansów to jest moment, w którym państwo powinno działać jak księgowy przy podejrzanej fakturze: nie krzyczeć, ale też nie odkładać segregatora do szafy.
Decyzja Parlamentu Europejskiego zapadła 19 maja 2026 r. Z danych Legislative Observatory wynika, że procedura 2025/2175(IMM) dotyczyła wniosku o uchylenie immunitetu Angeliki Niebler, a tego dnia Parlament podjął decyzję i zakończył procedurę. EPPO w swoim komunikacie nie podaje nazwiska, ale dokumentacja parlamentarna i relacja agencyjna cytowana przez Blue News identyfikują sprawę jako dotyczącą niemieckiej euro posłanki Angeliki Niebler. Według tej relacji większość europosłów zagłosowała za odrzuceniem wniosku o uchylenie immunitetu, a Niebler określa zarzuty jako bezzasadne.
Najważniejszy jest skutek. EPPO pisze, że odmowa uchylenia immunitetu tworzy barierę proceduralną. Śledztwo nie może przejść poza etap wstępny, a delegowany prokurator europejski nie może przeprowadzić żadnych czynności dochodzeniowych w tej sprawie. To nie jest drobny spór o kalendarz komisji. To mechanizm, w którym instytucja ścigająca potencjalne naruszenia interesów finansowych Unii mówi publicznie: mamy zgłoszenie, chcemy sprawdzić fakty, ale nie możemy ruszyć dalej.
W tle pojawia się klasyczny dylemat immunitetu. Z jednej strony chroni on mandat parlamentarny przed politycznie motywowanymi postępowaniami. Z drugiej strony może stać się bardzo wygodną ścianą wtedy, gdy sprawa wymaga zwykłego, technicznego sprawdzenia. Różnica między ochroną mandatu a blokadą kontroli bywa cienka jak kartka w teczce, a właśnie te kartki najczęściej decydują o publicznych pieniądzach.
EPPO zaznacza, że zastrzega sobie prawo do zaskarżenia decyzji przed właściwymi sądami. To oznacza, że sprawa nie musi być definitywnie zamknięta, ale na dziś jej status jest jasny: prokuratura nie może prowadzić pełnego postępowania. Nie ma wyroku, nie ma ustalonej winy, nie ma też śledztwa, które mogłoby przesądzić, czy zarzuty były zasadne, czy przeciwnie, powinny zostać odrzucone po sprawdzeniu.
Międzynarodowe znaczenie sprawy wynika z samej konstrukcji EPPO. Ta instytucja powstała po to, by ścigać przestępstwa naruszające interesy finansowe Unii Europejskiej. Jeżeli przy zgłoszeniu dotyczącym europosła dochodzi do zatrzymania procedury na etapie immunitetu, problem nie jest lokalnie niemiecki ani wyłącznie personalny. Dotyczy wiarygodności unijnego systemu kontroli, zwłaszcza po latach sporów o przejrzystość wydatków, asystentów, podróży i diet parlamentarnych.
Najbezpieczniejszy wniosek jest zarazem najbardziej niewygodny. Nie wiemy, czy zarzuty byłyby potwierdzone. Wiemy natomiast, że EPPO twierdzi, iż nie może ich obecnie sprawdzić. A dla obywatela to brzmi jak rachunek, którego nikt nie chce zaksięgować: może jest poprawny, może nie, ale dopóki leży za zamkniętymi drzwiami, system każe wierzyć w przejrzystość trochę na słowo.
Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.
Czytaj również


First VPN, ransomware i infrastruktura anonimowości


Elektronika w karuzeli VAT. EPPO ujawnia operację Velum i ślad prowadzący przez cztery kraje


USA: DOJ, zapieczętowany raport i dokumenty pod nazwami „cake recipe”
Departament Sprawiedliwości USA poinformował 20 maja 2026 r., że Carmen Mercedes Lineberger, była Managing Assistant U.S. Attorney w oddziale Fort Pierce, została oskarżona o kradzież, ukrywanie i modyfikowanie dokumentów rządowych. Według aktu oskarżenia materiały, w tym raport DOJ objęty sądowym zakazem ujawniania, miały trafić na prywatne konta e-mail pod nazwami przypominającymi przepisy na ciasto. To sprawa o zaufanie do instytucji, nie o kuchenną pomyłkę.


NADZÓR SĄDOWY NAD INWIGILACJĄ: OCHRONA CZY ILUZJA KONTROLI?
Rząd przyjął projekt wzmacniający nadzór sądowy nad kontrolą operacyjną i czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi. Sąd ma dostać więcej narzędzi, by pytać służby o materiały, monitorować stosowanie podsłuchów i reagować na nadużycia. To potrzebny kierunek, bo tajna ingerencja państwa w prywatność obywatela wymaga realnego bezpiecznika. Problem w tym, czy projekt daje sądowi pełną wiedzę, czy tylko lepiej opisuje jego rolę.