sobota, 30 maja 2026
Psi PatrOl 24
Społeczeństwo·Wiadomość

Małe NGO kontra wielkie fundusze. Uproszczenie, które przesuwa kontrolę nad pieniędzmi społeczeństwa obywatelskiego.

Rządowy druk 2597 wygląda jak pakiet dobrych wiadomości dla trzeciego sektora: mniej obowiązkowego wkładu finansowego, wyższe limity małych dotacji i prostsze sprawozdania dla części OPP. Ale w tym samym projekcie znika Fundusz Wspierania Organizacji Pożytku Publicznego, a środki i decyzje dotyczące pieniędzy z 1,5% PIT mają przejść do szerszego funduszu zarządzanego przez Przewodniczącego Komitetu do spraw Pożytku Publicznego. To już nie jest tylko deregulacja. To zmiana mapy wpływu na pieniądze społeczeństwa obywatelskiego.

Michał K. · Redaktor prowadzący
30 maja 2026 10:58 · 2 min czytania

Sednem sprawy jest połączenie realnych ułatwień dla mniejszych organizacji z instytucjonalnym przesunięciem funduszy, kompetencji i decyzji administracyjnych, które powinno zostać publicznie wyjaśnione zanim projekt przejdzie przez Sejm.

Do Sejmu trafił rządowy projekt nowelizacji ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz ustawy o grach hazardowych. W systemie sejmowym to druk 2597. Dokument ma datę 14 maja 2026 r., a do Sejmu został dostarczony 26 maja. Rząd 12 maja opisywał projekt jako pakiet uproszczeń: mniej biurokracji, łatwiejsze zlecanie zadań publicznych, wyższe limity małych dotacji i większy próg dla uproszczonych sprawozdań OPP. Projekt ma dwa poziomy. Pierwszy dobrze brzmi w komunikacie: małym organizacjom ma być prościej. Drugi jest techniczny, mniej medialny i politycznie ważniejszy: likwidowany jest Fundusz Wspierania Organizacji Pożytku Publicznego, a jego środki oraz część kompetencji przechodzą do Funduszu Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, którego dysponentem ma być Przewodniczący Komitetu do spraw Pożytku Publicznego.

Projekt jest rządowy. W dokumentach sejmowych wskazano, że stanowisko rządu ma przedstawiać Minister - Członek Rady Ministrów, Przewodniczący Komitetu do spraw Pożytku Publicznego. Polityczna odpowiedzialność leży po stronie rządu i kierownictwa obszaru pożytku publicznego. Instytucjonalnie sprawa dotyczy KPRM, Komitetu, NIW-CRSO, samorządów oraz organizacji korzystających z konkursów i mechanizmu 1,5% PIT. Nie ma podstaw, by przypisywać komukolwiek bezprawne działanie. Jest natomiast podstawa do pytania o konstrukcję systemu: czy projekt służy głównie organizacjom, czy przy okazji wzmacnia jedno centrum decyzyjne? To nie jest oskarżenie, lecz kontrola legislacji, bo środki powiązane z 1,5% PIT są częścią publicznego porządku zaufania.

Najbardziej bezpośrednia zmiana dotyczy wkładu własnego. Przy wspieraniu realizacji zadań publicznych organizacje mają zapewniać przede wszystkim wkład osobowy lub rzeczowy, a pieniądze nie mają być standardowym wymogiem. Dla lokalnych stowarzyszeń to istotne, bo barierą często nie jest brak ludzi, tylko brak gotówki. Projekt zostawia jednak organowi konkursowemu możliwość dopuszczenia zamiany wkładu rzeczowego lub osobowego na pieniądze, a przy inwestycjach samorządowych finansowy wkład własny ma pozostać.

Druga zmiana to małe dotacje. Limit dofinansowania zadania lokalnego lub regionalnego ma wzrosnąć z 10 tys. zł do 20 tys. zł, roczny limit dla tej samej organizacji od tej samej JST z 20 tys. zł do 40 tys. zł, a pula środków w tym trybie z 20% do 30% planowanych dotacji. Projekt znosi też limit 90 dni trwania zadania.

Trzecia zmiana dotyczy sprawozdawczości OPP. Próg przychodów uprawniający do uproszczonego sprawozdania ma wzrosnąć ze 100 tys. zł do 200 tys. zł. W uzasadnieniu wskazano dane NIW-CRSO: liczba organizacji składających uproszczone sprawozdania spadła z 4786 w 2020 r. do 3947 w 2023 r. Projektodawca szacuje, że podniesienie progu obejmie dodatkowo 1182 organizacje i sprawi, że uproszczone sprawozdanie będzie dostępne dla niemal 53% OPP.

Największy ciężar polityczny leży w funduszach. Fundusz Wspierania Organizacji Pożytku Publicznego ma zostać zlikwidowany 31 grudnia 2026 r., a jego środki trafią do Funduszu Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Od 1 stycznia 2027 r. część postępowań, należności, zobowiązań i decyzji przejdzie do dysponenta nowego funduszu. Chodzi między innymi o środki z 1,5% PIT niewydatkowane przez OPP, które utraciły status, wydatkowane niezgodnie z ustawą albo przekazane organizacji spoza wykazu uprawnionych.

Niespójność nie polega na braku ułatwień. One są. Problem w tym, że publiczna opowieść eksponuje część najłatwiejszą do obrony: mniej biurokracji dla NGO. Tymczasem ten sam projekt przesuwa zarządzanie pieniędzmi i decyzjami związanymi z funduszem pożytku publicznego. Obywatel słyszy o wsparciu lokalnych organizacji, ale w ustawie widzi też przebudowę kanału, przez który przechodzą środki i kompetencje.

Uzasadnienie pokazuje, jak nierówny jest sektor. Średnie roczne przychody organizacji non-profit w 2022 r. wyniosły 436,7 tys. zł, ale mediana nie przekroczyła 26,6 tys. zł. Jeszcze mocniejsza jest druga liczba: 80,9% środków sektora było w rękach najzamożniejszych organizacji, które stanowiły tylko 6,8% badanych podmiotów. W takim środowisku te same reguły inaczej działają na duże podmioty, a inaczej na małe stowarzyszenia z gmin.

Mechanizm jest prosty, choć zapisany językiem ustawy. Najpierw państwo usuwa część formalnej bariery wejścia: mała organizacja nie musi już co do zasady szukać gotówki na wkład finansowy, jeżeli może wnieść pracę ludzi, wolontariat, sprzęt albo inne zasoby rzeczowe. To dobry kierunek, bo społeczna energia nie zawsze ma postać przelewu bankowego.

Potem państwo podnosi limity małych dotacji. Samorząd może szybciej zlecać lokalne zadania poza pełnym trybem dużych konkursów. To może pomóc organizacjom robiącym konkretne rzeczy: zajęcia dla seniorów, wsparcie młodzieży, poradnictwo, działania sąsiedzkie. Ale każdy uproszczony tryb ma dwie strony. Zmniejsza papierologię, lecz zwiększa wagę przejrzystości decyzji organu wykonawczego. Gdy rośnie limit i pula środków, rośnie też potrzeba kontroli, czy uproszczenie nie stanie się kanałem uznaniowego finansowania.

Na końcu pojawia się fundusz. Likwidacja FWOPP i przekazanie środków do FWRSO oznacza zmianę instytucjonalnego adresu pieniędzy związanych z OPP i 1,5% PIT. Formalnie można to uzasadniać porządkowaniem i szerszym wsparciem sektora. Politycznie trzeba jednak zapytać o kryteria wydatkowania, kontrolę decyzji, wpływ organizacji na reguły i ryzyko rozmycia środków pierwotnie związanych z OPP w pojemnym haśle rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

Dla obywatela to nie jest techniczna ciekawostka o NGO. Organizacje prowadzą świetlice, pomagają chorym, wspierają seniorów, organizują kulturę, sport, ratownictwo, poradnictwo i wolontariat. Gdy państwo zmienia zasady ich finansowania, zmienia warunki dostępu do usług, których często samo nie zapewnia blisko człowieka. Mała dotacja może oznaczać zajęcia dla dzieci, a prostsze sprawozdanie mniej wieczorów nad tabelą. Ale przesunięcie funduszu oznacza pytanie: kto i według jakich reguł rozdziela pieniądze?

Mechanizm 1,5% PIT jest szczególnie wrażliwy, bo opiera się na decyzji podatnika. Człowiek wskazuje organizację, której ufa. Jeżeli część pieniędzy wraca do systemu z powodu utraty statusu OPP, nieprawidłowego wydatkowania albo przekazania nieuprawnionemu podmiotowi, państwo musi zarządzać tym strumieniem przejrzyście. Nie wystarczy powiedzieć, że fundusz będzie wspierał społeczeństwo obywatelskie. Trzeba pokazać decyzje, kryteria, kontrolę i raportowanie.

Trzeci sektor od lat żyje między społeczną misją a administracyjnym ciężarem. W uzasadnieniu przywołano bariery wskazywane przez organizacje: trudności w pozyskiwaniu środków, brak chętnych do pracy społecznej i problemy z procedurami. Dla małego stowarzyszenia, złożonego z kilku osób pracujących po godzinach, wymóg finansowego wkładu własnego bywa ścianą.

Równocześnie państwo nie może zasłaniać każdej zmiany hasłem uproszczenia. Uproszczenie nie zwalnia z jawności, podniesienie limitów z kontroli, a przesunięcie funduszy z pytania o polityczną odpowiedzialność. Organizacje obywatelskie nie powinny być zapleczem promocyjnym żadnej władzy. Ich siłą jest niezależność, a ta zależy nie tylko od intencji, lecz także od konstrukcji finansowania.

Projekt będzie pracował w Sejmie. Kluczowe będą poprawki dotyczące jawności decyzji, kryteriów wydatkowania środków z FWRSO, zabezpieczeń przed uznaniowością w małych dotacjach oraz roli NIW-CRSO po przeniesieniu kompetencji. Warto też śledzić opinię PUODO do druku 2597-001, bo projekt tworzy także ewidencję osób wyróżnionych odznaką za zasługi dla społeczeństwa obywatelskiego. Nawet symboliczne odznaki tworzą realne rejestry.

Konkretne pytanie brzmi: czy Sejm dopisze mechanizmy kontroli proporcjonalne do przesunięcia pieniędzy i kompetencji? Bez tego rząd będzie mógł mówić o deregulacji, a obywatele dostaną ustawę, w której za przyjaznym frontem stoi poważna przebudowa zarządzania częścią pieniędzy trzeciego sektora.

Nazwa techniki: uproszczenie jako słowo osłonowe. W komunikacji rządu centralnym hasłem jest ograniczenie biurokracji. To hasło jest częściowo prawdziwe, bo projekt rzeczywiście zmienia wkład własny, limity małych dotacji i próg uproszczonych sprawozdań. Mechanizm komunikacyjny polega jednak na tym, że prawdziwy element pozytywny zostaje ustawiony na pierwszym planie i zaczyna przykrywać zmianę bardziej ustrojową: likwidację jednego funduszu, przesunięcie środków, zmianę dysponenta oraz przeniesienie decyzji dotyczących części pieniędzy z 1,5% PIT.

Kontekst jest ważny. Obywatel i mała organizacja słyszą przede wszystkim: będzie łatwiej. Taki komunikat wywołuje ulgę, bo sektor od dawna narzeka na formularze, wkład własny i rozbudowane procedury. Emocją jest więc nadzieja, że państwo wreszcie przestanie przeszkadzać. Pominięty element to pytanie, czy uproszczenie dla jednych nie idzie równolegle z większą uznaniowością lub szerszą kontrolą nad pieniędzmi dla całego sektora.

Krok pierwszy: władza pokazuje rozwiązanie, które trudno krytykować, bo kto rozsądny sprzeciwi się mniejszej biurokracji dla społeczników? Krok drugi: w tym samym projekcie umieszcza rozwiązania funduszowe zapisane technicznym językiem, mniej atrakcyjne medialnie i trudniejsze do szybkiego wyjaśnienia. Krok trzeci: debata publiczna, jeżeli zostanie na poziomie komunikatu, może zatrzymać się na małych dotacjach i nie dojść do pytania, kto realnie zarządza środkami po likwidacji FWOPP.

Dlaczego obywatel może się na to nabrać? Bo projekt zawiera realne dobre zmiany. Manipulacja, jeżeli tu występuje, nie polega na prostym fałszu, lecz na selekcji akcentów. Najskuteczniejszy przekaz polityczny często nie kłamie w pierwszym zdaniu. On mówi prawdę, ale nie całą. W tym przypadku prawda brzmi: będzie mniej formalności. Pełniejszy obraz brzmi: będzie mniej formalności w części procedur, a równocześnie nastąpi zmiana instytucjonalnego zarządzania środkami powiązanymi z OPP i 1,5% PIT.

Jak rozpoznać podobną technikę w przyszłości? Trzeba sprawdzać, czy projekt opisany jako deregulacyjny nie zawiera rozdziału o funduszach, kompetencjach, kontroli, organach właściwych i przepisach przejściowych. Właśnie tam często leży prawdziwa polityka. Nie w hasłach z konferencji, lecz w zdaniu, które mówi, kto od konkretnej daty przejmuje należności, zobowiązania, postępowania i decyzje.

Możliwy interes polityczny jest czytelny, choć nie przesądza złej intencji: rząd może chcieć pokazać, że wspiera NGO, a jednocześnie uporządkować strumienie finansowe i wzmocnić spójność zarządzania sektorem. Skutek społeczny zależy od zabezpieczeń. Jeżeli będą mocne, projekt może rzeczywiście pomóc mniejszym organizacjom. Jeżeli będą słabe, powstanie przestrzeń do uznaniowości, a część obywatelskiego zaufania zostanie zamieniona na administracyjną władzę nad pieniędzmi.

Moja ocena jest podwójna. Ułatwienie wkładu własnego, podniesienie limitów małych dotacji i wyższy próg uproszczonych sprawozdań to ruch w dobrą stronę. Państwo, które wymaga od społeczników pieniędzy, zanim pozwoli im pracować dla lokalnej wspólnoty, samo produkuje barierę. W tym sensie projekt dotyka realnego problemu.

Ale dobra zmiana w jednej części ustawy nie może działać jak parawan dla drugiej. Likwidacja FWOPP i przekazanie pieniędzy do FWRSO wymaga precyzyjnej debaty, bo mówimy o środkach powiązanych z organizacjami pożytku publicznego i decyzjami obywateli w podatku PIT. Jeżeli władza chce większego, szerszego funduszu, niech jasno pokaże kryteria, kontrolę, tryb decyzji i sposób raportowania. Społeczeństwo obywatelskie nie rozwija się od samego słowa 'rozwój'.

Rozwija się wtedy, gdy organizacje mają pieniądze, niezależność i przewidywalne reguły gry. Największa słabość tego projektu nie leży więc w samym zamiarze. Leży w ryzyku, że za językiem pomocy ukryje się zmiana władzy nad strumieniem środków. To nie jest zarzut o nadużycie. To ostrzeżenie przed konstrukcją, która bez dobrych bezpieczników może stać się wygodna dla każdej przyszłej władzy.

Państwo może ułatwić życie społecznikom. Ale gdy przy okazji przesuwa fundusze i decyzje, obywatel ma prawo zapytać nie tylko, komu będzie łatwiej, lecz także komu będzie bliżej do pieniędzy.

Twoja reakcja
#Administracja#Finanse Publiczne
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Bilet, plan i budżet ponad gminami. Metropolia pomorska jako test nowej samorządowej władzy.

Rządowy projekt ustawy o związku metropolitalnym w województwie pomorskim ma dać Gdańskowi, Gdyni, Sopotowi i okolicznym samorządom narzędzie do wspólnego zarządzania transportem, przestrzenią i częścią inwestycji. Problem polega na tym, że pod eleganckim hasłem integracji powstaje nowy poziom realnej władzy: z własnym zarządem, urzędem, budżetem i kompetencjami, które dla obywatela mogą okazać się trudniejsze do skontrolowania niż decyzje jednej gminy.

30 maja 2026 · 2 min

Opieka domowa według standardu. Państwo obiecuje jakość, ale rachunek zostawia gminom.

Sejmowy druk 2611 przesuwa projekt zmian w pomocy społecznej na kolejny etap: usługi opiekuńcze w domu mają być świadczone według jednolitego standardu, a gminy mają je monitorować i oceniać. W dokumentach padają konkretne liczby: 2479 gmin, 2497 OPS i CUS, 111 537 osób korzystających z usług oraz 5994 pracowników wykonujących opiekę. Problem w tym, że państwo mówi o jakości, a w ocenie skutków regulacji nie pokazuje nowych pieniędzy.

30 maja 2026 · 3 min

Doradca zniknął z listy, rolnik został z wnioskiem. UD253 pokazuje, jak procedura potrafi odciąć ludzi od pomocy.

Projekt UD253 trafił 28 maja 2026 r. na Stały Komitet Rady Ministrów i dotyczy sprawy, która brzmi technicznie tylko do pierwszego terminu w ARiMR. Rząd przyznaje, że duża liczba doradców rolniczych i ekspertów przyrodniczych została skreślona z list, często z powodów losowych: choroby, zwolnienia, urlopu macierzyńskiego albo niedotrzymania formalnego terminu. Skutek jest praktyczny: rolnik może mieć prawo do instrumentu WPR, ale problem ze znalezieniem osoby, która pomoże mu przejść przez dokumentację.

30 maja 2026 · 2 min

Pozwolenia rosną szybciej niż nadzór. NIK pokazuje, jak państwo traci obraz broni w obiegu.

NIK opublikowała kontrolę, która powinna zatrzymać każdą spokojną narrację o pełnym nadzorze nad bronią palną. Nowe pozwolenia wydawane przez Policję wzrosły z ponad 15 tys. w 2020 r. do prawie 46 tys. w 2024 r., a w obiegu było ponad 930 tys. zarejestrowanych sztuk broni. Problem nie polega na samym legalnym posiadaniu broni. Problem polega na tym, że państwo reglamentuje dostęp, ale według NIK nie domyka rejestrów, badań i kontroli.

30 maja 2026 · 3 min