czwartek, 28 maja 2026
Psi PatrOl 24
Polityka·Wiadomość

OCHRONA INWESTORÓW CZY NADZÓR BEZ GRANIC?

Rząd po raz trzeci przepycha ustawę o rynku krypto aktywów, a premier opowiada ją językiem walki z oszustami, rosyjskimi powiązaniami i blokowaniem przez prezydenta. Sam kierunek regulacji jest potrzebny: MiCA wymaga krajowych przepisów, KNF ma dostać nadzór, a inwestorzy jasne informacje. Problem zaczyna się tam, gdzie ochrona obywatela miesza się z oskarżycielskim spektaklem i pytaniem, czy państwo potrafi kontrolować własne instrumenty.

Michał K. · Redaktor prowadzący
26 maja 2026 23:45 · 2 min czytania

FAKT. Rząd wrócił z ustawą o rynku krypto aktywów po raz trzeci. Komunikat KPRM przedstawia projekt jako próbę odzyskania kontroli nad rynkiem, który dla części obywateli był obszarem ryzyka, agresywnego marketingu i niejasnej odpowiedzialności platform. W tle jest europejskie rozporządzenie MiCA, które wymaga krajowych przepisów wykonawczych oraz wskazania organu nadzoru. W polskiej wersji centralną rolę ma otrzymać Komisja Nadzoru Finansowego. Ministerstwo Finansów opisywało projekt jako ustawę porządkującą rynek: przedsiębiorcy mają dostać ramy działania w Unii Europejskiej, inwestorzy lepszą informację, a nadzór narzędzia reagowania na nadużycia. Ten kierunek sam w sobie jest racjonalny. Rynek krypto aktywów przez lata rozwijał się szybciej niż język państwa, a obywatel często słyszał obietnicę zysku szybciej niż ostrzeżenie o ryzyku. ANALIZA. Problem nie leży więc w tym, że państwo chce regulować. Problem leży w sposobie, w jaki rząd opowiada regulację. Premier połączył projekt z opowieścią o oszustwach, niejasnych powiązaniach politycznych, możliwych rosyjskich tropach i wcześniejszych wetach prezydenta. To tworzy bardzo silną ramę: kto popiera ustawę, stoi po stronie ochrony obywatela; kto pyta o zakres kompetencji KNF, może wyglądać jak obrońca ciemnej strony rynku. To wygodne politycznie, ale niebezpieczne dla jakości prawa. FAKT. Prezydent złożył własny projekt ustawy o krypto aktywach, przedstawiany jako wariant wdrożenia MiCA bez nadmiernego obciążania firm. PAP relacjonowała argumentację kancelarii, że rządowa wersja może być zbyt restrykcyjna i wypchnąć część działalności poza Polskę. Niezależnie od oceny tego stanowiska, mamy realny spór o proporcje: ile nadzoru jest potrzebne, a kiedy nadzór zaczyna być barierą dla rynku. Sejm 15 maja przyjął ustawę w wersji rządowej. Według PAP za było 241 posłów, przeciw 200, bez głosów wstrzymujących. Wprowadzono też poprawkę dotyczącą rocznych informacji przekazywanych przez KNF i ministra finansów. Senackie prace komisji 21 maja wskazują, że izba wyższa zajęła się projektem bez fundamentalnego spowolnienia. To oznacza, że spór nie jest abstrakcyjny: prawo realnie przesuwa się przez proces legislacyjny i może wrócić do prezydenta. KTO JEST ODPOWIEDZIALNY. Politycznie rząd i Ministerstwo Finansów odpowiadają za projekt, jego język i zakres kompetencji nadzorcy. Prezydent odpowiada za własną strategię legislacyjną i ewentualną decyzję na końcu procesu. KNF ma być instytucją wykonawczą, ale właśnie dlatego zakres jej narzędzi musi być opisany jasno. Obywatel nie potrzebuje państwa bezradnego wobec oszustów. Nie potrzebuje też państwa, które w imię walki z oszustami dostaje narzędzia zbyt szerokie, słabo tłumaczone albo niewystarczająco kontrolowane. DLACZEGO TO WAŻNE DLA OBYWATELA. Stawka jest podwójna. Po pierwsze, inwestor detaliczny powinien wiedzieć, że token, reklama i platforma nie są magicznym skrótem do zysku. Po drugie, obywatel powinien mieć pewność, że państwo nie użyje realnego ryzyka jako pretekstu do skrócenia debaty. Dobre prawo finansowe musi chronić przed nadużyciem rynkowym i przed nadmiernym uznaniem urzędniczym. Jedna ochrona bez drugiej jest niepełna. SZERSZY KONTEKST. To także konflikt o zaufanie do państwa. Jeżeli rząd mówi głównie językiem walki i odzyskiwania kontroli, łatwiej mobilizuje emocje. Trudniej natomiast prowadzi rozmowę o definicjach, procedurach odwoławczych, blokowaniu rachunków, czasie reakcji nadzoru, sankcjach i kosztach dla firm. Tymczasem właśnie te nudne elementy zdecydują, czy ustawa będzie skuteczna, czy stanie się kolejnym polem politycznego sporu. Analiza mechanizmu manipulacji lub komunikacji. Mechanizm komunikacji można nazwać moralnym przyspieszeniem legislacji. Najpierw wskazuje się realny problem: oszustwa, brak jasnych informacji, ryzyko utraty pieniędzy, słabość nadzoru. To prawdziwe i ważne. Następnie problem zostaje osadzony w emocjonalnej ramie: państwo odzyskuje kontrolę, chroni obywatela, a przeciwnicy lub krytycy projektu stoją w pobliżu interesów nieprzejrzystego rynku. Druga technika to stygmatyzacja przez skojarzenie. Gdy w komunikacji pojawiają się wątki obcych wpływów, mafii albo podejrzanych powiązań, przeciętny odbiorca nie analizuje już szczegółów ustawy. Zaczyna pytać, kto jest po dobrej stronie. To mechanizm skuteczny, ale ryzykowny, bo może przenieść ciężar z dowodów i proporcjonalności na emocję. Trzecia technika to zmiana przedmiotu sporu. Dyskusja o zakresie uprawnień KNF, karach, procedurach blokowania i kosztach dla legalnie działających firm zostaje zamieniona w pytanie, czy państwo ma walczyć z oszustami. Odpowiedź na to drugie pytanie jest oczywista. Właśnie dlatego nie wolno pozwolić, by przykryła pierwsze. Pominięty fakt jest prosty: nawet dobra regulacja może być źle napisana. Można jednocześnie popierać ochronę inwestorów i żądać jasnych bezpieczników nadzorczych. Można krytykować słabości rynku krypto i pytać, czy ustawa nie przeniesie działalności do innych jurysdykcji. Dojrzała debata nie wymaga wyboru między chaosem rynku a pełnym zaufaniem do państwa. Jak obywatel ma to rozpoznać? Jeżeli projekt ustawy jest tłumaczony głównie obrazem wroga, trzeba szukać konkretów: kto decyduje, na jak długo, jaka jest procedura odwołania, jaki sąd kontroluje decyzję, jakie dane ma publikować nadzorca i ile zapłaci firma działająca legalnie. Im mocniejszy moralny ton komunikatu, tym mocniej trzeba sprawdzać instrumenty. Interes polityczny jest czytelny: rząd może pokazać się jako obrońca obywateli i jednocześnie uderzyć w prezydenta za wcześniejsze weta. Skutek społeczny jest ambiwalentny. Obywatel może poprzeć ustawę nie dlatego, że rozumie jej narzędzia, lecz dlatego, że nie chce stanąć po stronie rynku opisanego jako podejrzany. To nie jest dobra droga do trwałego zaufania.

Moja ocena: państwo powinno uregulować rynek kryptoaktywów, ale komunikacja rządu powinna być chłodniejsza. Ochrona inwestora nie wymaga spektaklu moralnego. Wymaga precyzyjnej ustawy, kontrolowalnych kompetencji KNF, jasnych obowiązków informacyjnych i uczciwej debaty o kosztach regulacji. Najgorsze byłoby przyjęcie założenia, że skoro rynek bywa ryzykowny, to każde narzędzie państwa jest z definicji dobre. To fałszywa alternatywa. Państwo ma chronić obywatela przed nadużyciem, ale obywatel ma być chroniony również przed niedookreśloną władzą administracyjną.

Dobre państwo nie musi krzyczeć, że odzyskuje kontrolę. Dobre państwo pokazuje, gdzie kontrola się zaczyna, gdzie kończy i kto kontroluje kontrolujących.

Twoja reakcja
#Propaganda
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Alarmy bombowe i państwo z kartonu: kiedy ofiary były terroryzowane, a władza udawała, że procedury wystarczą.

Najpierw były masowe wiadomości do szkół, przedszkoli i instytucji. Potem zgłoszenia zaczęły wyglądać bardziej personalnie: adresy, mieszkania, konkretne osoby, rodziny, politycy, dziennikarze i publicyści. W marcu 2026 r. media opisywały kaskadowe alarmy w placówkach oświatowych. W maju 2026 r. opinia publiczna dostała już coś cięższego: sekwencję fałszywych zgłoszeń, które nie tylko angażowały służby, ale wchodziły ludziom do domów przez drzwi, okna, procedury i nerwy.

28 maja 2026 · 5 min

LEX SZARLATAN: OCHRONA PACJENTA CZY NOWA GRANICA KONTROLI?

Rząd przyjął projekt „lex szarlatan”, który ma dać Rzecznikowi Praw Pacjenta ostrzeżenia publiczne, decyzje tymczasowe i kary do 1 mln zł za praktyki pseudomedyczne. To potrzebna reakcja na rynek fałszywych terapii, suplementowych cudów i sprzedaży nadziei ciężko chorym. Ale im mocniejsza nazwa ustawy, tym większy obowiązek precyzji: państwo nie może walczyć z oszustwem narzędziem, które obywatel zrozumie dopiero po ukaraniu.

27 maja 2026 · 1 min

Dobre ustawy na konferencji, dziurawe przepisy w praktyce? Banki i onkologia wymagają poprawek

W projektach UC96 i UD258 nie chodzi wyłącznie o techniczne porządki w bankach i Krajowej Sieci Onkologicznej. Pod spodem pracuje mechanizm znacznie ważniejszy: więcej decyzji w centrum, więcej danych w systemach, więcej obietnic sprawności i zbyt mało twardych zabezpieczeń dla tych, którzy za błędy zapłacą pierwsi. W bankowości będą to mniejsze instytucje i klienci; w onkologii - pacjent, który nie ma czasu na administracyjne wygibasy. Państwo znów mówi: "zaufajcie nam". Problem w tym, że dobra kontrola nie polega na zaufaniu, tylko na sprawdzalności.

27 maja 2026 · 4 min