czwartek, 28 maja 2026
Psi PatrOl 24
Polityka·Wiadomość

PRAWO DLA BEZPIECZEŃSTWA… CZY BEZPIECZEŃSTWO DLA PROPAGANDY?

Ministerstwo Sprawiedliwości pod hasłem „Prawo dla bezpieczeństwa” zebrało bardzo różne działania: surowsze kary za ataki na ratowników i funkcjonariuszy, walkę z piractwem drogowym, przepisy przeciwpożarowe, cyfryzację sądów, cyberprzestępczość i SLAPP. Wiele z tych zmian ma sens. Problem zaczyna się wtedy, gdy bezpieczeństwo zostaje opowiedziane głównie jako katalog sankcji i komunikat o sprawczości władzy.

Michał K. · Redaktor prowadzący
25 maja 2026 18:32 · 2 min czytania

FAKT. 22 maja 2026 r. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało komunikat pod hasłem „Prawo dla bezpieczeństwa”. Resort pokazał pakiet działań jako dowód, że bezpieczeństwo obywateli zaczyna się od skutecznego prawa i sprawnie działających instytucji. W jednym przekazie znalazły się przepisy o ochronie ratowników, policjantów i strażaków, zmiany drogowe, zaostrzenie odpowiedzialności za zagrożenia pożarowe, cyfryzacja wymiaru sprawiedliwości, nieodpłatna pomoc prawna, cyberprzestępczość oraz przepisy przeciw pozwom SLAPP. CO SIĘ WYDARZYŁO. Ministerstwo przypomniało m.in., że za atak na ratownika medycznego, policjanta, strażaka, strażnika miejskiego lub osobę ratującą innych grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, a ochroną podobną do funkcjonariuszy publicznych objęto też obywateli podejmujących interwencję. W obszarze dróg resort wskazał penalizację nielegalnych wyścigów, driftu, ostrzejsze reguły wobec recydywistów i możliwość konfiskaty pojazdu w określonych przypadkach. W części pożarowej podkreślono wyższe grzywny i mandaty za działania tworzące zagrożenie. ANALIZA. To nie są tematy błahe. Ataki na ratowników i funkcjonariuszy uderzają w elementarną zdolność państwa do reagowania. Piractwo drogowe zabija. Wypalanie traw i nieostrożne obchodzenie się z ogniem kosztują życie, zdrowie, pieniądze i czas służb. Dobrze, że państwo nie udaje, iż wystarczy apel o kulturę prawną. Sankcja ma znaczenie. Pytanie brzmi jednak, czy sankcja jest opisana jako część systemu, czy jako główny dowód, że państwo wreszcie działa. CO WYNIKA Z FAKTÓW. Komunikat MS łączy bardzo różne instrumenty w jedną narrację bezpieczeństwa. Obok kar za przemoc i wykroczenia pojawia się informacja o wzroście liczby asystentów sędziów z około 3,5 tysiąca do blisko 5 tysięcy, zdalnym dostępie do nieodpłatnej pomocy prawnej oraz projekcie przeciwko pozwom SLAPP. Ten ostatni wątek jest szczególnie ważny, bo pokazuje inną twarz bezpieczeństwa: ochronę obywatela, dziennikarza, organizacji społecznej i aktywisty przed procesem używanym jako presja. Bezpieczeństwo to nie tylko kara dla sprawcy. To także ochrona słabszej strony przed nadużyciem silniejszego. GDZIE JEST NIESPÓJNOŚĆ. Resort mówi o sprawnych instytucjach, ale największą słabością polskiego wymiaru sprawiedliwości nie jest brak mocnych haseł ani brak przepisów karnych. Jest nią doświadczenie obywatela: długość postępowań, trudność w kontakcie z sądem, koszty, niezrozumiały język i poczucie, że państwo działa dobrze dopiero na plakacie. Jeżeli komunikat o bezpieczeństwie akcentuje głównie zaostrzenie odpowiedzialności, obywatel może dostać prosty obraz: więcej kar oznacza więcej bezpieczeństwa. To obraz wygodny, ale niepełny. KTO JEST ODPOWIEDZIALNY. Politycznie odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości, bo to ono buduje ramę przekazu i przygotowuje część projektów. Parlament odpowiada za jakość uchwalanych przepisów. Sądy, prokuratura, policja i inne służby odpowiadają za praktyczne działanie tych norm. Jeżeli nowe przepisy nie zostaną wsparte organizacją pracy, zasobami kadrowymi, cyfryzacją, szkoleniami i realną egzekucją, obywatel zobaczy państwo głośne w zapowiedzi, ale zwyczajne w codziennym doświadczeniu. DLACZEGO TO WAŻNE DLA OBYWATELA. Dla pacjenta w karetce ważne jest, czy ratownik może bezpiecznie wykonać pracę. Dla ofiary agresji ważne jest, czy sprawa zostanie szybko rozpoznana. Dla kierowcy i pieszego ważne jest, czy nie spotkają na drodze osoby ignorującej zakaz prowadzenia. Dla dziennikarza ważne jest, czy krytyka w interesie publicznym nie skończy się pozwem mającym zmęczyć i zastraszyć. W każdym z tych przypadków kara jest tylko jednym elementem. Najważniejsze jest to, czy państwo dowiezie procedurę od zgłoszenia do skutku. SZERSZY KONTEKST. Władza każdego obozu politycznego lubi mówić o bezpieczeństwie, bo to słowo organizuje emocje szybciej niż język procedury. Obywatel słyszy „bezpieczeństwo” i chce wierzyć, że państwo panuje nad chaosem. Tymczasem prawdziwa sprawczość w prawie jest nudniejsza: mierzenie czasu postępowań, dostępność pomocy prawnej, stabilne procedury, jasne formularze, sensowne uzasadnienia, skuteczna egzekucja i odpowiedzialność za błędne decyzje. Bez tego nawet dobrze napisana kara może być tylko mocnym zdaniem w komunikacie. Analiza mechanizmu manipulacji lub komunikacji. Pierwszy mechanizm to parasol pojęciowy. Pod jednym hasłem „Prawo dla bezpieczeństwa” resort umieszcza przepisy karne, cyfryzację, pomoc prawną, ochronę debaty publicznej i organizację sądów. Każdy z tych obszarów zasługuje na osobną ocenę. Po połączeniu w jeden pakiet tworzą jednak wrażenie szerokiej, spójnej ofensywy państwa. Obywatel ma zobaczyć ruch, energię i konsekwencję, nawet jeśli realne problemy każdego obszaru są bardzo różne. Druga technika to penalny skrót myślowy. W komunikacji łatwo pokazać wyższą karę, nowy typ wykroczenia albo konfiskatę pojazdu. Trudniej pokazać, czy sprawa szybciej trafi do sądu, czy sędzia ma wsparcie asystenckie, czy prokuratura ma czas na rzetelne prowadzenie spraw, a obywatel rozumie procedurę. Kara jest medialnie prosta. Skuteczność systemu jest mniej widowiskowa, ale dla obywatela dużo ważniejsza. Trzecia technika to selektywna ekspozycja sprawczości. Resort pokazuje przykłady, w których państwo może powiedzieć: zrobiliśmy, zaostrzyliśmy, przyjęliśmy, zwiększyliśmy. To fakty komunikacyjne, ale nie pełny bilans działania. Pełny bilans wymagałby także pytania o skutki: ile spraw zakończyło się szybciej, ile osób uzyskało realną pomoc prawną, czy nowe przepisy ograniczyły agresję, czy SLAPP-y rzeczywiście przestaną mrozić debatę, czy cyfryzacja działa dla starszego obywatela, a nie tylko w prezentacji. Czwarty mechanizm to emocjonalne klejenie bezpieczeństwa z surowością. W debacie publicznej łatwo zasugerować, że ten, kto pyta o proporcjonalność kary albo praktykę sądów, osłabia ochronę obywateli. To fałszywa alternatywa. Można jednocześnie popierać ochronę ratowników i pytać, czy tryb przyspieszony nie będzie przeciążony. Można popierać walkę z piractwem drogowym i pytać, czy konfiskata została dobrze opisana. Można wspierać SLAPP i pytać, czy sądy dostaną narzędzia do szybkiej oceny nadużycia. Dlaczego obywatel może dać się na to nabrać? Bo każdy ma intuicyjną potrzebę silnego państwa wobec agresji, chaosu drogowego, pożarów i cyberataków. Gdy władza pokazuje katalog surowych reakcji, odbiorca czuje ulgę: ktoś wreszcie reaguje. Problem w tym, że ulga nie jest jeszcze bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo zaczyna się wtedy, gdy reakcja państwa jest szybka, proporcjonalna, przewidywalna i sprawdzalna. Jak rozpoznać podobny mechanizm w przyszłości? Trzeba pytać nie tylko „jaka kara?”, ale także „jaka procedura?”, „jaki termin?”, „jaki organ?”, „jaki koszt?”, „jaki efekt po roku?” i „kto odpowiada za brak efektu?”. Interes polityczny jest czytelny: resort może pokazać się jako centrum twardej, nowoczesnej ochrony obywatela. Skutek społeczny będzie dobry tylko wtedy, gdy mocny język nie zastąpi mierzalnej poprawy działania sądów, prokuratury i służb.

Moja ocena: wiele zmian opisywanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości zasługuje na poważne potraktowanie. Ochrona ratowników, walka z piractwem drogowym, reakcja na cyberprzestępczość i przepisy przeciw SLAPP to realne potrzeby państwa. Nie ma powodu lekceważyć tych kierunków tylko dlatego, że są politycznie opakowane. Jednocześnie rząd powinien pilnować, by hasło bezpieczeństwa nie stało się opakowaniem na wszystko. Obywatel nie żyje w komunikacie ministerstwa. Żyje w kolejce do sądu, w szpitalu, na drodze, w urzędzie, w redakcji i przy komputerze po ataku phishingowym. Tam bezpieczeństwo mierzy się nie liczbą mocnych zdań, lecz tym, czy państwo działa wtedy, kiedy jest potrzebne.

Surowe prawo może odstraszać. Sprawne prawo daje ochronę. Różnica między jednym a drugim to miejsce, w którym kończy się propaganda, a zaczyna państwo.

Twoja reakcja
#Prawo
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Alarmy bombowe i państwo z kartonu: kiedy ofiary były terroryzowane, a władza udawała, że procedury wystarczą.

Najpierw były masowe wiadomości do szkół, przedszkoli i instytucji. Potem zgłoszenia zaczęły wyglądać bardziej personalnie: adresy, mieszkania, konkretne osoby, rodziny, politycy, dziennikarze i publicyści. W marcu 2026 r. media opisywały kaskadowe alarmy w placówkach oświatowych. W maju 2026 r. opinia publiczna dostała już coś cięższego: sekwencję fałszywych zgłoszeń, które nie tylko angażowały służby, ale wchodziły ludziom do domów przez drzwi, okna, procedury i nerwy.

28 maja 2026 · 5 min

LEX SZARLATAN: OCHRONA PACJENTA CZY NOWA GRANICA KONTROLI?

Rząd przyjął projekt „lex szarlatan”, który ma dać Rzecznikowi Praw Pacjenta ostrzeżenia publiczne, decyzje tymczasowe i kary do 1 mln zł za praktyki pseudomedyczne. To potrzebna reakcja na rynek fałszywych terapii, suplementowych cudów i sprzedaży nadziei ciężko chorym. Ale im mocniejsza nazwa ustawy, tym większy obowiązek precyzji: państwo nie może walczyć z oszustwem narzędziem, które obywatel zrozumie dopiero po ukaraniu.

27 maja 2026 · 1 min

Dobre ustawy na konferencji, dziurawe przepisy w praktyce? Banki i onkologia wymagają poprawek

W projektach UC96 i UD258 nie chodzi wyłącznie o techniczne porządki w bankach i Krajowej Sieci Onkologicznej. Pod spodem pracuje mechanizm znacznie ważniejszy: więcej decyzji w centrum, więcej danych w systemach, więcej obietnic sprawności i zbyt mało twardych zabezpieczeń dla tych, którzy za błędy zapłacą pierwsi. W bankowości będą to mniejsze instytucje i klienci; w onkologii - pacjent, który nie ma czasu na administracyjne wygibasy. Państwo znów mówi: "zaufajcie nam". Problem w tym, że dobra kontrola nie polega na zaufaniu, tylko na sprawdzalności.

27 maja 2026 · 4 min