98,7 mln zł podważonych przez NIK. Teraz resort zleca ocenę ofert zewnętrznej firmie.
Ministerstwo Sprawiedliwości 19 maja 2026 r. ogłosiło wybór firmy Varsovia Capital do oceny ofert i wniosków składanych w konkursach Funduszu Sprawiedliwości. To świeży dokument w sprawie funduszu, który NIK opisała jako system z konkursami „tylko z nazwy”, presją na oceniających i niecelowym rozdysponowaniem 98,7 mln zł w jednym z kontrolowanych obszarów.

Fundusz Sprawiedliwości po raporcie NIK. Resort wybrał firmę do oceny ofert, ale pytanie o przejrzystość wraca Ministerstwo Sprawiedliwości 19 maja 2026 r. ogłosiło wybór firmy Varsovia Capital do oceny ofert i wniosków składanych w konkursach Funduszu Sprawiedliwości. To świeży dokument w sprawie funduszu, który NIK opisała jako system z konkursami „tylko z nazwy”, presją na oceniających i niecelowym rozdysponowaniem 98,7 mln zł w jednym z kontrolowanych obszarów. Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości, w dziale zamówień wyłączonych ze stosowania ustawy Prawo zamówień publicznych, opublikowano zapytanie ofertowe dotyczące usługi merytorycznej oceny ofert i weryfikacji zgodności wniosków składanych w ramach konkursów lub naborów Funduszu Sprawiedliwości. Pierwsza publikacja pochodzi z 8 maja 2026 r., termin składania ofert wyznaczono na 15 maja, a 19 maja dodano ogłoszenie o wyborze wykonawcy. Z dokumentu wynika, że wybrano Varsovia Capital sp. z o.o. z Warszawy. Ministerstwo napisało, że oferta spełniła wymagania zapytania i uzyskała najwyższą liczbę punktów zgodnie z przyjętymi kryteriami. W uzasadnieniu wskazano również, że wykonawca przedłożył dokumenty potwierdzające doświadczenie wszystkich ekspertów, a 9 z 10 ekspertów ma doświadczenie przekraczające wymagane minimum. To są fakty z ogłoszenia, nie ocena jakości samego wykonawcy. Znaczenie sprawy wynika z tła. W marcu 2026 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała kolejne ustalenia dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. NIK opisała konkursy jako przygotowywane nierzetelnie, nietransparentnie i rozstrzygane uznaniowo. Izba wskazała także mechanizm wpływania na oceny merytoryczne, w tym weryfikowanie kart ocen przez kierownictwo Departamentu Funduszu Sprawiedliwości lub osoby do tego wyznaczone, a następnie przekazywanie sugestii co do zmian punktacji. Według NIK w jednym z obszarów objętych kontrolą niecelowo udzielono 16 z 18 dotacji na łączną kwotę 98,7 mln zł. Dlatego nowy wybór wykonawcy do oceny ofert nie jest techniczną ciekawostką z zakładki BIP. To dokument pokazujący, jak resort próbuje obsługiwać jeden z najbardziej obciążonych reputacyjnie mechanizmów publicznego finansowania. Po raporcie NIK sama ocena ofert jest miejscem szczególnie wrażliwym: tu rozstrzyga się, które organizacje przejdą dalej, kto dostanie publiczne środki i czy punktacja będzie odporna na naciski. W normalnym biurze można źle opisać segregator i najwyżej szukać go pół dnia. W funduszu publicznym źle ustawiona ocena może przesunąć miliony złotych. W udostępnionym ogłoszeniu o wyborze widać nazwę wykonawcy, adres spółki oraz krótkie uzasadnienie. Nie widać natomiast w samej treści ogłoszenia pełnego porównania ofert, liczby złożonych propozycji ani ceny wybranej usługi. To nie oznacza nieprawidłowości, ale przy funduszu po takich ustaleniach NIK minimalizm informacyjny działa jak zamknięte drzwi w pokoju, w którym wszyscy pamiętają poprzedni pożar. Formalnie może wystarczać, społecznie zostawia niedosyt. Potwierdzone są trzy elementy: Ministerstwo prowadziło zapytanie poza reżimem klasycznego ogłoszenia o zamówieniu publicznym, wybrało wykonawcę 19 maja 2026 r., a NIK wcześniej opisała systemowe nieprawidłowości w sposobie oceniania i finansowania z Funduszu Sprawiedliwości. Hipotezą do dalszej weryfikacji pozostaje to, czy nowy model oceny realnie ograniczy ryzyka wskazane przez NIK, czy tylko przeniesie odpowiedzialność za ocenę do zewnętrznego podmiotu. Status sprawy jest administracyjny, nie karny. Nie ma podstaw, by przypisywać wybranemu wykonawcy jakiekolwiek nadużycie. Problemem publicznym jest przejrzystość procesu w miejscu, które NIK wcześniej wskazała jako jeden z kluczowych punktów słabości funduszu. Jeżeli konkursy mają odzyskać zaufanie, obywatel powinien widzieć nie tylko finał, ale też logikę wyboru: kryteria, porównanie ofert, cenę i zabezpieczenia przed powtórką z mechanizmów opisanych przez kontrolerów. Fundusz Sprawiedliwości miał służyć pomocy pokrzywdzonym. Po latach sporów, kontroli i śledztw każde nowe zamówienie wokół jego konkursów powinno być opisane tak jasno, jak instrukcja ewakuacji w urzędzie: krótko, konkretnie i bez miejsca na domysły. Inaczej nawet dobry ruch naprawczy będzie wyglądał jak kolejny dokument, który obywatel ma przyjąć na wiarę.
Czytaj również


Słowenia: EPPO oskarża pięć firm o próbę wyłudzenia środków RRF. Ministerstwo zatrzymało wypłatę w ostatnim momencie
W Słowenii EPPO skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw pięciu firmom i ich przedstawicielom w sprawie prób wyłudzenia środków z unijnego RRF. Według komunikatu z 12 maja 2026 r. chodzi o nabór dla pracodawców osób z niepełnosprawnościami, w którym kluczowe dokumenty miały potwierdzać kompetencje wykonawcy, choć w ocenie śledczych były fałszywe. Ministerstwo wychwyciło sygnał na czas i nie wypłaciło pieniędzy, ale sama konstrukcja pokazuje, jak blisko publiczne fundusze były nienależnej wypłaty.


400 mld zł poza głównym radarem budżetu? NIK ostrzega przed rozproszeniem finansów państwa.
Finanse publiczne bywają najgroźniejsze nie wtedy, gdy krzyczą z pierwszej strony ustawy, lecz wtedy, gdy trafiają na boczny rachunek. Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje, że ustawa budżetowa kolejny rok nie była pełnym obrazem państwowej kasy: wydatki 20 funduszy obsługiwanych przez BGK wyniosły 135,4 mld zł, czyli 16,2 proc. wydatków budżetu państwa. GUS podał, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniósł 239,8 mld zł, a dług według metodologii UE przekroczył 2 bln zł. Różnica między długiem liczonym krajowo i unijnie to według NIK 400,2 mld zł. Formalnie to nie musi być nielegalne. Społecznie wygląda jednak jak druga karta kredytowa państwa: rachunek nie znika tylko dlatego, że leży w innej szufladzie.


625 jednoofertowych postępowań. Dokumenty mają odpowiedzieć dlaczego
Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.


Jednoofertowe przetargi w cybergrantach. Problem rynku czy konstrukcji zamówień?
Poprzednia analiza rynku cybergrantów pokazała problem konkurencji. Teraz zawężamy obraz do postępowań, w których po publiczne pieniądze zgłosił się tylko jeden oferent. W próbie BZP/e-Zamówienia obejmującej ogłoszenia wynikowe związane z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi znaleźliśmy 625 zawartych umów z jedną ofertą. Ich znana wartość to 244,36 mln zł, czyli 67,1 proc. wartości wszystkich umów w badanej próbie. Jedna oferta nie jest dowodem naruszenia prawa, ale przy zakupach cyberbezpieczeństwa jest sygnałem alarmowym: trzeba sprawdzić SWZ, terminy, pakietowanie, ceny i odbiory. Bo samotna oferta nie musi być podejrzana. Ale publiczne pieniądze nie powinny być samotne bez wyjaśnienia.