Defilada już była opłacona? KRRiT domaga się wyjaśnień ws. 899 tys. zł dla TVP w likwidacji.
Ministerstwo Obrony Narodowej miało zapłacić Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji 899 tys. zł za produkcję i transmisję obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2025 r. Taką kwotę, według Money.pl i Press, podał wiceminister Paweł Bejda w odpowiedzi na interpelację. KRRiT uznała sprawę za bezprecedensową i zażądała wyjaśnień, na jakiej podstawie publiczne pieniądze trafiły na zadanie wpisywane w misję publiczną.

Prawie 900 tys. zł za transmisję defilady. KRRiT pyta MON o rachunek dla TVP w likwidacji Ministerstwo Obrony Narodowej miało zapłacić Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji 899 tys. zł za produkcję i transmisję obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2025 r. Taką kwotę, według Money.pl i Press, podał wiceminister Paweł Bejda w odpowiedzi na interpelację posła Dariusza Mateckiego. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w oficjalnym stanowisku z 22 kwietnia 2026 r. uznała sprawę za bezprecedensową i zażądała wyjaśnień. Sprawa jest prosta do wyobrażenia, bo dotyczy nie tajnego programu, ale telewizyjnego pokazania uroczystości państwowych. Według informacji opisanych przez media, umowa MON z TVP obejmowała realizację i emisję uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, defilady Wojska Polskiego w stolicy oraz parady morskiej na Helu. Miała obejmować także udostępnienie sygnału telewizyjnego zainteresowanym stacjom i portalom. KRRiT nie ograniczyła się do ogólnego komentarza. W stanowisku opublikowanym na stronie Gov.pl wskazała, że publiczne media powinny pokazywać ważne wydarzenia państwowe w ramach misji publicznej. Rada domaga się informacji, czy płatność była inicjatywą TVP S.A. w likwidacji czy Ministerstwa Obrony Narodowej oraz jaka była podstawa prawna umowy na blisko 900 tys. zł. W praktyce to pytanie o to, czy państwo zapłaciło drugi raz za coś, co obywatel mógł uważać za podstawowe zadanie nadawcy publicznego. Nie chodzi tu o to, że transmisja telewizyjna nic nie kosztuje. Kamery, wozy, realizatorzy, sygnał dla innych redakcji i zabezpieczenie techniczne mają realną cenę. Problem leży gdzie indziej: Telewizja Polska jest podmiotem publicznym, a KRRiT przypomina, że media publiczne są finansowane ze środków publicznych po to, by zapewniać obywatelom dostęp do informacji, w tym relacji z wydarzeń państwowych. Jeśli osobny resort dokłada prawie 900 tys. zł za transmisję wojskowego święta, powstaje pytanie o granicę między kosztem technicznym a finansowaniem zadania, które powinno mieścić się w misji publicznej. To mechanizm, który dla widza wygląda niepozornie. Na ekranie jest defilada, narrator, sprzęt wojskowy i biało-czerwone flagi. W papierach pojawia się jednak osobna umowa między resortem a TVP w likwidacji. Gdyby to przełożyć na codzienne życie, byłoby to jak płacenie listonoszowi osobno za wrzucenie listu do skrzynki, mimo że cała usługa pocztowa została już opłacona. Może istnieć wyjaśnienie techniczne, ale bez dokumentów i podstawy prawnej obywatel widzi głównie drugi rachunek. Najważniejsze fakty są potwierdzone źródłowo. Po pierwsze, 21 kwietnia 2026 r. Money.pl, powołując się na Press, podał kwotę 899 tys. zł oraz wskazał, że informacja pochodzi z odpowiedzi wiceministra Pawła Bejdy na interpelację. Po drugie, 22 kwietnia 2026 r. KRRiT opublikowała oficjalne stanowisko, w którym odniosła się do przeznaczenia blisko 900 tys. zł dla TVP S.A. w likwidacji. Po trzecie, zakres transmisji obejmował wydarzenia centralne: uroczystość przed Grobem Nieznanego Żołnierza, defiladę Wojska Polskiego i paradę morską na Helu. Nie jest potwierdzone, aby sama płatność była nielegalna. Nie ma w tej sprawie rozstrzygnięcia sądu, decyzji organu kontroli ani publicznie znanej informacji o postępowaniu prokuratorskim. Status sprawy jest inny: regulator rynku medialnego domaga się wyjaśnień od instytucji publicznych. To nadal ważny status, bo dotyczy przejrzystości wydatku z budżetu państwa oraz zasad finansowania mediów publicznych w stanie likwidacji. Politycznie sprawa jest niewygodna, bo łączy trzy wrażliwe punkty: wojsko, media publiczne i pieniądze z budżetu. Rządzący od miesięcy mówią o porządkowaniu instytucji po poprzednikach, ale tu dokumenty prowadzą do pytania o własne standardy. Jeśli transmisja Święta Wojska Polskiego wymagała dodatkowej umowy, opinia publiczna powinna zobaczyć jej podstawę, zakres kosztów i uzasadnienie. Jeśli nie wymagała, prawie 900 tys. zł wygląda jak bardzo drogi paragon za czynność, którą obywatel miał prawo uznać za oczywistą. Do wyjaśnienia pozostaje więc nie sama defilada, lecz obieg pieniędzy wokół jej pokazania. MON powinien jasno wykazać, za co dokładnie zapłacił, dlaczego nie wystarczał standardowy model finansowania TVP i czy podobne umowy mogą dotyczyć innych wydarzeń państwowych. Bez tego sprawa zostaje w półmroku: nie jako dowód nadużycia, ale jako przykład finansowania publicznego, które zamiast prostego komunikatu daje obywatelowi rachunek pisany drobnym drukiem.
Czytaj również


Słowenia: EPPO oskarża pięć firm o próbę wyłudzenia środków RRF. Ministerstwo zatrzymało wypłatę w ostatnim momencie
W Słowenii EPPO skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw pięciu firmom i ich przedstawicielom w sprawie prób wyłudzenia środków z unijnego RRF. Według komunikatu z 12 maja 2026 r. chodzi o nabór dla pracodawców osób z niepełnosprawnościami, w którym kluczowe dokumenty miały potwierdzać kompetencje wykonawcy, choć w ocenie śledczych były fałszywe. Ministerstwo wychwyciło sygnał na czas i nie wypłaciło pieniędzy, ale sama konstrukcja pokazuje, jak blisko publiczne fundusze były nienależnej wypłaty.


400 mld zł poza głównym radarem budżetu? NIK ostrzega przed rozproszeniem finansów państwa.
Finanse publiczne bywają najgroźniejsze nie wtedy, gdy krzyczą z pierwszej strony ustawy, lecz wtedy, gdy trafiają na boczny rachunek. Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje, że ustawa budżetowa kolejny rok nie była pełnym obrazem państwowej kasy: wydatki 20 funduszy obsługiwanych przez BGK wyniosły 135,4 mld zł, czyli 16,2 proc. wydatków budżetu państwa. GUS podał, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniósł 239,8 mld zł, a dług według metodologii UE przekroczył 2 bln zł. Różnica między długiem liczonym krajowo i unijnie to według NIK 400,2 mld zł. Formalnie to nie musi być nielegalne. Społecznie wygląda jednak jak druga karta kredytowa państwa: rachunek nie znika tylko dlatego, że leży w innej szufladzie.


625 jednoofertowych postępowań. Dokumenty mają odpowiedzieć dlaczego
Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.


Jednoofertowe przetargi w cybergrantach. Problem rynku czy konstrukcji zamówień?
Poprzednia analiza rynku cybergrantów pokazała problem konkurencji. Teraz zawężamy obraz do postępowań, w których po publiczne pieniądze zgłosił się tylko jeden oferent. W próbie BZP/e-Zamówienia obejmującej ogłoszenia wynikowe związane z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi znaleźliśmy 625 zawartych umów z jedną ofertą. Ich znana wartość to 244,36 mln zł, czyli 67,1 proc. wartości wszystkich umów w badanej próbie. Jedna oferta nie jest dowodem naruszenia prawa, ale przy zakupach cyberbezpieczeństwa jest sygnałem alarmowym: trzeba sprawdzić SWZ, terminy, pakietowanie, ceny i odbiory. Bo samotna oferta nie musi być podejrzana. Ale publiczne pieniądze nie powinny być samotne bez wyjaśnienia.