sobota, 23 maja 2026
Polska·Wiadomość

Dzieci w DPS z dorosłymi. NIK: system nie zapewnia pełnej i prawidłowej opieki

NIK opublikowała 19 maja kontrolę, z której wynika, że w Polsce nie ma domów pomocy społecznej, w których przebywałyby wyłącznie osoby niepełnoletnie. W DPS dla dzieci i młodzieży średnio 66 proc. mieszkańców stanowiły osoby powyżej 25. roku życia, a najstarszy mieszkaniec miał 76 lat. To nie jest drobna usterka systemu. To sytuacja, w której dziecko z niepełnosprawnością trafia do placówki opisanej jako dziecięca, ale realnie dzieli przestrzeń z dorosłymi i często wypada z radaru pieczy zastępczej.

21 maja 2026 20:58 · 2 min czytania

Dzieci w DPS z dorosłymi NIK opublikowała 19 maja kontrolę, z której wynika, że w Polsce nie ma domów pomocy społecznej, w których przebywałyby wyłącznie osoby niepełnoletnie. W DPS dla dzieci i młodzieży średnio 66 proc. mieszkańców stanowiły osoby powyżej 25. roku życia, a najstarszy mieszkaniec miał 76 lat. To nie jest drobna usterka systemu. To sytuacja, w której dziecko z niepełnosprawnością trafia do placówki opisanej jako dziecięca, ale realnie dzieli przestrzeń z dorosłymi i często wypada z radaru pieczy zastępczej. Kontrola NIK dotyczyła zapewnienia opieki dzieciom i młodzieży z niepełnosprawnością intelektualną umieszczonym w domach pomocy społecznej. Objęła lata 2022-2025, do 30 września, i została przeprowadzona w dziewięciu DPS, siedmiu powiatowych centrach pomocy rodzinie oraz siedmiu starostwach powiatowych. Izba sprawdzała, czy opieka była prawidłowa i rzetelna. Wniosek jest ostrożny językowo, ale bardzo mocny społecznie: obecny system nie zapewnia takim dzieciom w pełni prawidłowej i rzetelnej opieki, a jego wady legislacyjne wymagają naprawy. Według stanu na 31 grudnia 2024 r. w Polsce działało 35 DPS dla dzieci i młodzieży z 2470 miejscami oraz 65 DPS łączonych z 5611 miejscami. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przytoczonych przez NIK, wynika, że łączna liczba miejsc przeznaczonych dla dzieci wynosiła 4032. W rzeczywistości w DPS przebywało 1059 niepełnoletnich mieszkańców, którzy zajmowali 26 proc. miejsc formalnie zarezerwowanych dla dzieci. Sama liczba miejsc wygląda więc lepiej niż praktyka. Na papierze jest dziecięcy pokój. W środku stoją łóżka dorosłych. Najmocniejszy fragment dotyczy struktury wieku. W kontrolowanych przez NIK DPS łączonych osoby powyżej 25. roku życia stanowiły od 88 do 90 proc. mieszkańców. W DPS dla dzieci i młodzieży odsetek mieszkańców powyżej 25 lat wynosił średnio aż 66 proc. NIK wskazała, że miejsca przeznaczone wyłącznie dla dzieci zajmowały na ogół osoby dorosłe, które zgodnie z przepisami mogą pozostawać w DPS po ukończeniu 30. roku życia, jeżeli mieszkają tam ponad pięć lat i nie mają wystarczającej zdolności adaptacji do nowego otoczenia. To właśnie tu pojawia się mechanizm. Dziecko trafia do DPS, bo nie znaleziono dla niego miejsca w pieczy zastępczej, placówce opiekuńczo-leczniczej albo innej formie specjalistycznego wsparcia. DPS formalnie staje się rozwiązaniem ostatnim. Ale po umieszczeniu dziecka w takiej placówce system często nie szuka już wyjścia. NIK napisała, że dzieci umieszczone w DPS znikają z powiatowych statystyk związanych z systemem pieczy zastępczej. W praktyce wygląda to jak administracyjne odłożenie sprawy na półkę: segregator zamknięty, dziecko nadal w instytucji. NIK opisuje też konsekwencje codzienne. We wszystkich skontrolowanych DPS małoletni mieszkańcy dzielili pokoje z osobami dorosłymi lub w wieku dojrzałym. Przyczyny wskazywane przez placówki były różne: lokalowe, kadrowe, zdrowotne, związane z zaburzeniami, konfliktami między dziećmi, wybudzaniem się w nocy, strukturą wieku i potrzebą stabilizacji dorosłych mieszkańców. Te wyjaśnienia mogą częściowo tłumaczyć decyzje dyrektorów, ale nie rozwiązują problemu dziecka. Dla dziecka pokój nie jest tabelą organizacyjną. To przestrzeń bezpieczeństwa, snu, intymności i rozwoju. Najmłodsze dziecko, które w okresie kontroli przebywało w DPS, miało siedem miesięcy. W latach 2022-2025 w placówkach mieszkało odpowiednio sześcioro, pięcioro, siedmioro i dwoje dzieci poniżej trzeciego roku życia. Ten szczegół ma dużą siłę, bo pokazuje skalę absurdalnego napięcia między językiem procedury a rzeczywistością. Siedmiomiesięczne dziecko nie potrzebuje "instytucjonalnej ścieżki wsparcia". Potrzebuje stałego, bezpiecznego, bliskiego opiekuna. Państwo może to opisywać paragrafami, ale dziecko nie rozwija się od paragrafu. Izba wskazała, że zaspokojenie potrzeb psychicznych i emocjonalnych części dzieci w DPS, w szczególności poczucia bezpieczeństwa, nie było możliwe. Wpływały na to m.in. brak stałego opiekuna, współdzielenie pokojów i przestrzeni sanitarnej z dorosłymi oraz rotacja pracowników. Co dziesiąty pracownik zespołu terapeutyczno-opiekuńczego nie został przeszkolony z pierwszej pomocy przedmedycznej. Dzieci, które w większości uczęszczały do placówek edukacyjnych lub wychowawczych, miały ograniczony dostęp do terapii zajęciowej, rehabilitacji i psychologa, bo godziny pracy specjalistów często przypadały wtedy, gdy dzieci były poza DPS. To nie znaczy, że placówki nie robiły nic. NIK odnotowała, że kontrolowane DPS realizowały zadania z zakresu pomocy społecznej, wspierały dzieci i młodzież, zapewniały potrzeby zdrowotne mimo trudności z dostępem do specjalistów, prowadziły diagnostykę, dbały o wyposażenie, zabawki i odzież. Ten fragment jest ważny, bo chroni tekst przed niesprawiedliwym uogólnieniem. Problem nie polega na prostym oskarżeniu pracowników DPS. Problem polega na tym, że system umieszcza dzieci w instytucji, która z definicji nie jest rodziną i często nie jest nawet realnie dziecięcym środowiskiem. NIK wskazała także możliwe nierówne traktowanie. Zdarzało się, że placówki PCPR, po konsultacji z dyrektorami DPS, odmawiały przyjęcia małoletnich z niepełnosprawnością intelektualną mimo dostępnych wolnych miejsc, uzasadniając to bezpieczeństwem mieszkańców. Według NIK taki tryb mógł świadczyć o nierównym traktowaniu dzieci i młodzieży, których umieszczenie w DPS orzekł sąd. Tu nie chodzi o to, żeby mechanicznie wciskać dziecko do dowolnej wolnej placówki. Chodzi o przejrzystość kryteriów i odpowiedzialność za decyzję, bo za słowem "brak miejsca" może stać cały niewidzialny korytarz odmów. W ponad połowie DPS nie podejmowano żadnych działań, które mogłyby doprowadzić do opuszczenia placówki przez dzieci i młodzież. Najczęściej wskazywano, że nie należy to do zadań DPS. Jednocześnie wszystkie kontrolowane PCPR prowadziły promocję rodzicielstwa zastępczego, ale w całym okresie objętym kontrolą na obszarze działania czterech jednostek nie funkcjonowała żadna specjalistyczna rodzina zastępcza. W pozostałych powiatach było ich od jednej do pięciu. To nie jest system poszukiwania rodziny. To raczej system poszukiwania uzasadnienia, dlaczego rodziny nie ma. Rzecznik Praw Obywatelskich już przed publikacją kontroli NIK pisał do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, że dzieci z niepełnosprawnościami nie powinny przebywać w domach pomocy społecznej i pieczy instytucjonalnej, bo pobyt w placówkach nie służy ich dobru. W kwietniu 2026 r. RPO poinformował o odpowiedzi resortu: projekt zmian w ustawie o pomocy społecznej i innych ustawach ma przewidywać m.in. obowiązek działań w celu zapewnienia dzieciom skierowanym do DPS miejsca w rodzinnej pieczy zastępczej oraz przepis umożliwiający kierowanie do DPS tylko osób pełnoletnich. To ważny status sprawy. Nie ma podstaw, by pisać, że ministerstwo nie dostrzega problemu. Dokumenty pokazują jednak, że problem istnieje dziś, a dzieci mieszkają w systemie dziś. Zapowiedź ustawy jest jak plan ewakuacji przypięty do ściany: potrzebny, ale nie zastępuje wyprowadzenia ludzi z dymu. Dlatego sprawa wymaga kontroli terminów, treści projektu, finansowania specjalistycznych rodzin zastępczych oraz realnej zmiany praktyki powiatów, PCPR i DPS. NIK kieruje wnioski m.in. do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministra Sprawiedliwości. Chodzi o zmiany w ustawie o pomocy społecznej, ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, rozporządzeniu w sprawie DPS oraz ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Izba wskazuje m.in. potrzebę uregulowania zasad monitoringu, bezpiecznego przechowywania leków psychotropowych i odurzających, dostosowania standardu usług w DPS do realnego czasu pobytu dzieci oraz obowiązku współpracy DPS, PCPR i sądu opiekuńczego w poszukiwaniu rodzinnych form pieczy. Status prawny jest jasny: to nie jest materiał o przestępstwie ani o winie jednej osoby. To wiadomość o publicznym systemie, który według NIK nie gwarantuje dzieciom z niepełnosprawnością intelektualną pełnej, prawidłowej i rzetelnej opieki. Odpowiedzialność jest instytucjonalna: ustawodawca, resort rodziny, resort sprawiedliwości, wojewodowie, powiaty, PCPR, sądy i organy prowadzące DPS muszą wiedzieć, że dziecko nie może być administracyjnym przypadkiem bez dalszej ścieżki. Najkrótsza puenta brzmi tak: jeżeli państwo nazywa placówkę domem dla dzieci, to dziecko powinno znaleźć tam warunki dziecięce, a nie dorosły świat z dopiskiem w regulaminie. Procedura może tłumaczyć, jak do tego doszło. Nie może udawać, że to jest normalne.

Czytaj również

Słowenia: EPPO oskarża pięć firm o próbę wyłudzenia środków RRF. Ministerstwo zatrzymało wypłatę w ostatnim momencie

W Słowenii EPPO skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw pięciu firmom i ich przedstawicielom w sprawie prób wyłudzenia środków z unijnego RRF. Według komunikatu z 12 maja 2026 r. chodzi o nabór dla pracodawców osób z niepełnosprawnościami, w którym kluczowe dokumenty miały potwierdzać kompetencje wykonawcy, choć w ocenie śledczych były fałszywe. Ministerstwo wychwyciło sygnał na czas i nie wypłaciło pieniędzy, ale sama konstrukcja pokazuje, jak blisko publiczne fundusze były nienależnej wypłaty.

22 maja 2026 · 2 min

400 mld zł poza głównym radarem budżetu? NIK ostrzega przed rozproszeniem finansów państwa.

Finanse publiczne bywają najgroźniejsze nie wtedy, gdy krzyczą z pierwszej strony ustawy, lecz wtedy, gdy trafiają na boczny rachunek. Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje, że ustawa budżetowa kolejny rok nie była pełnym obrazem państwowej kasy: wydatki 20 funduszy obsługiwanych przez BGK wyniosły 135,4 mld zł, czyli 16,2 proc. wydatków budżetu państwa. GUS podał, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniósł 239,8 mld zł, a dług według metodologii UE przekroczył 2 bln zł. Różnica między długiem liczonym krajowo i unijnie to według NIK 400,2 mld zł. Formalnie to nie musi być nielegalne. Społecznie wygląda jednak jak druga karta kredytowa państwa: rachunek nie znika tylko dlatego, że leży w innej szufladzie.

21 maja 2026 · 1 min

625 jednoofertowych postępowań. Dokumenty mają odpowiedzieć dlaczego

Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.

21 maja 2026 · 1 min

Jednoofertowe przetargi w cybergrantach. Problem rynku czy konstrukcji zamówień?

Poprzednia analiza rynku cybergrantów pokazała problem konkurencji. Teraz zawężamy obraz do postępowań, w których po publiczne pieniądze zgłosił się tylko jeden oferent. W próbie BZP/e-Zamówienia obejmującej ogłoszenia wynikowe związane z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi znaleźliśmy 625 zawartych umów z jedną ofertą. Ich znana wartość to 244,36 mln zł, czyli 67,1 proc. wartości wszystkich umów w badanej próbie. Jedna oferta nie jest dowodem naruszenia prawa, ale przy zakupach cyberbezpieczeństwa jest sygnałem alarmowym: trzeba sprawdzić SWZ, terminy, pakietowanie, ceny i odbiory. Bo samotna oferta nie musi być podejrzana. Ale publiczne pieniądze nie powinny być samotne bez wyjaśnienia.

21 maja 2026 · 1 min