Fikcyjne faktury, prawdziwe pieniądze. Akt oskarżenia trafił do sądu w Krakowie
CBA poinformowało o akcie oskarżenia po śledztwie prowadzonym w Małopolsce pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie. W sprawie pojawia się doradca restrukturyzacyjny pełniący funkcję nadzorcy sądowego, przedsiębiorcy z branży meblowej i transportowej, fikcyjne faktury na ponad 31 mln zł oraz straty Skarbu Państwa przekraczające 16 mln zł. Akt oskarżenia obejmuje osiem osób.

Małopolska: nadzorca sądowy, fikcyjne faktury i ponad 16 mln zł strat Skarbu Państwa Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało 20 kwietnia 2026 r. o zakończeniu wielowątkowego śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Krakowie w postaci aktu oskarżenia skierowanego 9 lutego 2026 r. Obejmuje osiem osób, w tym doradcę restrukturyzacyjnego pełniącego funkcję nadzorcy sądowego oraz przedsiębiorców z Małopolski. Materiał dowodowy, według CBA, dotyczy czynów z lat 2020-2024 i liczy 81 tomów akt. Najważniejszy jest mechanizm, bo na pierwszy rzut oka brzmi technicznie: postępowanie upadłościowe, restrukturyzacja, nadzorca sądowy, syndyk, sprzedaż majątku dłużnika. W praktyce takie procedury decydują o tym, kto odzyska pieniądze, za ile zostanie sprzedany majątek i czy wierzyciele będą traktowani zgodnie z prawem. CBA wskazuje, że funkcjonariusz publiczny miał przyjmować korzyści majątkowe lub ich obietnice w związku z wykonywaniem czynności nadzorcy sądowego. Według komunikatu miał doprowadzić do sprzedaży majątku dłużnika na rzecz określonej osoby w możliwie najszybszym czasie, za ustaloną cenę i z naruszeniem przepisów prawa restrukturyzacyjnego. Jako syndyk masy upadłości miał również nie dopełnić obowiązków i działać na szkodę interesu wierzycieli oraz interesu publicznego. Drugi wątek dotyczy przedsiębiorców z branży meblowej i transportowej. CBA podaje, że sprawa obejmuje niewystawianie faktur VAT oraz wystawianie faktur poświadczających nieprawdę. Kwota ujawnionych dokumentów, które według śledczych nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, przekracza 31 mln zł. Straty Skarbu Państwa z tytułu uszczupleń podatkowych oszacowano na ponad 16 mln zł. To już nie jest księgowa kosmetyka. To sytuacja, w której dokument ma wyglądać jak bilet do realnej transakcji, choć według śledczych prowadził do przejazdu, którego nie było. Lokalny wymiar tej sprawy jest wyraźny. CBA podało, że pierwsze czynności prowadzono m.in. w Suchej Beskidzkiej, Nowym Targu, Wadowicach, Makowie Podhalańskim oraz Mucharzu. Kolejne realizacje prowadzono w powiatach myślenickim i wadowickim. Lokalny portal WadowiceOnline wskazał, że wśród osób objętych sprawą są osoby z powiatu wadowickiego. Ta informacja ma znaczenie kontekstowe, ale podstawą tekstu pozostaje oficjalny komunikat CBA. Skala działań służb też jest konkretna. W trakcie rocznego śledztwa Delegatura CBA w Krakowie przeprowadziła trzy realizacje procesowe i zatrzymała łącznie 13 osób. Zabezpieczono sprzęt elektroniczny, dokumentację finansowo-księgową, środki pieniężne w różnych walutach o łącznej wartości ponad 9 mln zł oraz samochód osobowy o wartości 80 tys. zł. Wobec czterech podejrzanych zastosowano tymczasowe aresztowanie, a w ramach środków wolnościowych prokurator zastosował m.in. poręczenia majątkowe w łącznej wysokości 1,95 mln zł, dozór Policji oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami. Akt oskarżenia liczy ponad 160 stron. CBA wskazuje, że obejmuje m.in. bezprawne postępowanie funkcjonariusza publicznego w związku z naruszeniem prawa restrukturyzacyjnego, upadłościowego i przepisów Kodeksu spółek handlowych, wątki korupcyjne, działanie na szkodę wierzycieli oraz oszustwa podatkowe. Główne zarzuty dotyczą m.in. sprzedajności osoby pełniącej funkcję publiczną, łapownictwa menedżerskiego, nadużycia funkcji, przekupstwa, prania pieniędzy, fałszowania dokumentacji, używania fikcyjnych faktur, niewystawiania faktur oraz przestępstw karnoskarbowych. Najważniejsze dla odbiorcy jest rozdzielenie faktów od statusu procesowego. Potwierdzone jest, że CBA poinformowało o akcie oskarżenia, liczbie osób nim objętych, wartościach faktur, szacowanych stratach podatkowych, zabezpieczonym mieniu i miejscach prowadzonych czynności. Nie ma natomiast prawomocnego wyroku wobec oskarżonych. Odpowiedzialność konkretnych osób będzie oceniał sąd. Społecznie ta sprawa jest ważna, bo pokazuje miejsce, w którym zaufanie do procedur może kosztować realne pieniądze. Postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne są dla wielu firm ostatnim porządkiem na stole: mają rozdzielić majątek, ochronić wierzycieli i zamknąć sprawy według reguł. Jeżeli według śledczych właśnie tam pojawia się korzyść majątkowa, a obok krążą faktury bez pokrycia w realnym obrocie, system zaczyna działać jak kasa z podwójnym dnem. Z zewnątrz widać procedurę. W środku mogą znikać pieniądze, zaufanie i elementarna uczciwość wobec wierzycieli oraz państwa.
Czytaj również


Słowenia: EPPO oskarża pięć firm o próbę wyłudzenia środków RRF. Ministerstwo zatrzymało wypłatę w ostatnim momencie
W Słowenii EPPO skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw pięciu firmom i ich przedstawicielom w sprawie prób wyłudzenia środków z unijnego RRF. Według komunikatu z 12 maja 2026 r. chodzi o nabór dla pracodawców osób z niepełnosprawnościami, w którym kluczowe dokumenty miały potwierdzać kompetencje wykonawcy, choć w ocenie śledczych były fałszywe. Ministerstwo wychwyciło sygnał na czas i nie wypłaciło pieniędzy, ale sama konstrukcja pokazuje, jak blisko publiczne fundusze były nienależnej wypłaty.


400 mld zł poza głównym radarem budżetu? NIK ostrzega przed rozproszeniem finansów państwa.
Finanse publiczne bywają najgroźniejsze nie wtedy, gdy krzyczą z pierwszej strony ustawy, lecz wtedy, gdy trafiają na boczny rachunek. Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje, że ustawa budżetowa kolejny rok nie była pełnym obrazem państwowej kasy: wydatki 20 funduszy obsługiwanych przez BGK wyniosły 135,4 mld zł, czyli 16,2 proc. wydatków budżetu państwa. GUS podał, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniósł 239,8 mld zł, a dług według metodologii UE przekroczył 2 bln zł. Różnica między długiem liczonym krajowo i unijnie to według NIK 400,2 mld zł. Formalnie to nie musi być nielegalne. Społecznie wygląda jednak jak druga karta kredytowa państwa: rachunek nie znika tylko dlatego, że leży w innej szufladzie.


625 jednoofertowych postępowań. Dokumenty mają odpowiedzieć dlaczego
Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.


Jednoofertowe przetargi w cybergrantach. Problem rynku czy konstrukcji zamówień?
Poprzednia analiza rynku cybergrantów pokazała problem konkurencji. Teraz zawężamy obraz do postępowań, w których po publiczne pieniądze zgłosił się tylko jeden oferent. W próbie BZP/e-Zamówienia obejmującej ogłoszenia wynikowe związane z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi znaleźliśmy 625 zawartych umów z jedną ofertą. Ich znana wartość to 244,36 mln zł, czyli 67,1 proc. wartości wszystkich umów w badanej próbie. Jedna oferta nie jest dowodem naruszenia prawa, ale przy zakupach cyberbezpieczeństwa jest sygnałem alarmowym: trzeba sprawdzić SWZ, terminy, pakietowanie, ceny i odbiory. Bo samotna oferta nie musi być podejrzana. Ale publiczne pieniądze nie powinny być samotne bez wyjaśnienia.