sobota, 23 maja 2026
Polska·Wiadomość

Miał ratować firmę, śledczy mówią o milionach na prywatnym koncie

Komenda Główna Policji podała 21 maja, że 61-letni doradca restrukturyzacyjny, działający jako zarządca masy sanacyjnej krakowskiej firmy budowlanej, usłyszał zarzuty po tym, jak według śledczych miał przelać 4 mln zł na prywatne konto. Sprawa jest o tyle poważna, że podejrzany podczas wyjaśnień miał mówić o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek.

21 maja 2026 20:04 · 3 min czytania

Zarządca od ratowania firmy podejrzany o wyprowadzenie milionów. Krakowska sprawa pokazuje słaby punkt sanacji Komenda Główna Policji podała 21 maja, że 61-letni doradca restrukturyzacyjny, działający jako zarządca masy sanacyjnej krakowskiej firmy budowlanej, usłyszał zarzuty po tym, jak według śledczych miał przelać 4 mln zł na prywatne konto. Sprawa jest o tyle poważna, że podejrzany podczas wyjaśnień miał mówić o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek. Według komunikatu Policji, sprawę prowadzą policjanci Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Zatrzymanie miało nastąpić 18 maja 2026 r. na jednej z ulic w Katowicach. Podejrzany został przewieziony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Kluczowy jest status osoby, której dotyczy komunikat. Policja pisze o zarządcy masy sanacyjnej, a więc o kimś, kto w realiach postępowania restrukturyzacyjnego ma zajmować się majątkiem firmy po to, by chronić go przed chaosem, stratami i upadkiem. W tej sprawie śledczy opisują jednak mechanizm odwrotny: zamiast ratowania majątku powierzonej firmy budowlanej, miało dojść do przekroczenia uprawnień i przelania 4 mln zł na prywatne konto podejrzanego. Zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Krakowie złożono na początku marca 2026 r. Zrobił to zarządca masy sanacyjnej jednej z krakowskich firm budowlanych, wskazując na możliwość popełnienia przestępstwa przez swojego poprzednika. To ważny element sprawy, bo nie zaczęła się ona od plotki ani medialnego wpisu, ale od formalnego zawiadomienia i czynności organów ścigania. Policja podaje, że badany okres obejmuje ostatni rok pełnienia funkcji przez 61-latka. Najmocniejszy fragment komunikatu dotyczy skali. Potwierdzona na poziomie zarzutów kwota to 4 mln zł z krakowskiej firmy budowlanej. Jednocześnie śledczy sprawdzają, czy podejrzany jako zarządca masy sanacyjnej także innych firm z Małopolski nie dopuścił się przywłaszczenia ich finansów. Policja zaznacza, że podczas składania wyjaśnień podejrzany miał poinformować o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek. Ta część nie jest jeszcze rozstrzygnięciem, lecz kierunkiem weryfikacji postępowania. Mechanizm jest społecznie czytelny. Firma w sanacji to nie zwykły moment biznesowy, tylko stan awaryjny: ktoś próbuje ocalić miejsca pracy, kontrakty, wierzycieli i resztki płynności. Zarządca ma być jak osoba wyznaczona do pilnowania kluczy podczas remontu po zalaniu. Jeżeli według śledczych właśnie ta osoba miała przekładać pieniądze na prywatne konto, problem nie kończy się na jednej firmie. Dotyka zaufania do całej procedury, która ma porządkować kryzys, a nie dokładać do niego kolejny rachunek. Na dziś potwierdzone są: zatrzymanie, zarzuty, tymczasowe aresztowanie, kwota 4 mln zł wskazana przez Policję oraz informacja o weryfikowanym wątku około 10 mln zł z innych spółek. Nie ma prawomocnego wyroku, dlatego sprawę należy opisywać jako postępowanie przeciwko podejrzanemu, a nie jako przesądzoną winę. Do wyjaśnienia pozostaje, czy wskazane przez śledczych przelewy z innych firm rzeczywiście miały miejsce, jaka była ich pełna dokumentacja i czy uda się zabezpieczyć środki dla pokrzywdzonych podmiotów. Ta sprawa jest lokalna z adresu, ale systemowa z mechanizmu. Jeżeli osoba publicznie umocowana do porządkowania majątku w sanacji sama staje się przedmiotem śledztwa o milionowe przywłaszczenie, to procedura ratunkowa zaczyna wyglądać jak sala operacyjna, w której trzeba sprawdzać nie tylko stan pacjenta, ale i kieszenie personelu. Dalsze ustalenia prokuratury pokażą, czy był to pojedynczy przypadek, czy sygnał większej luki w nadzorze nad zarządcami.

Czytaj również

Słowenia: EPPO oskarża pięć firm o próbę wyłudzenia środków RRF. Ministerstwo zatrzymało wypłatę w ostatnim momencie

W Słowenii EPPO skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw pięciu firmom i ich przedstawicielom w sprawie prób wyłudzenia środków z unijnego RRF. Według komunikatu z 12 maja 2026 r. chodzi o nabór dla pracodawców osób z niepełnosprawnościami, w którym kluczowe dokumenty miały potwierdzać kompetencje wykonawcy, choć w ocenie śledczych były fałszywe. Ministerstwo wychwyciło sygnał na czas i nie wypłaciło pieniędzy, ale sama konstrukcja pokazuje, jak blisko publiczne fundusze były nienależnej wypłaty.

22 maja 2026 · 2 min

400 mld zł poza głównym radarem budżetu? NIK ostrzega przed rozproszeniem finansów państwa.

Finanse publiczne bywają najgroźniejsze nie wtedy, gdy krzyczą z pierwszej strony ustawy, lecz wtedy, gdy trafiają na boczny rachunek. Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. pokazuje, że ustawa budżetowa kolejny rok nie była pełnym obrazem państwowej kasy: wydatki 20 funduszy obsługiwanych przez BGK wyniosły 135,4 mld zł, czyli 16,2 proc. wydatków budżetu państwa. GUS podał, że deficyt sektora rządowego i samorządowego wyniósł 239,8 mld zł, a dług według metodologii UE przekroczył 2 bln zł. Różnica między długiem liczonym krajowo i unijnie to według NIK 400,2 mld zł. Formalnie to nie musi być nielegalne. Społecznie wygląda jednak jak druga karta kredytowa państwa: rachunek nie znika tylko dlatego, że leży w innej szufladzie.

21 maja 2026 · 1 min

625 jednoofertowych postępowań. Dokumenty mają odpowiedzieć dlaczego

Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.

21 maja 2026 · 1 min

Jednoofertowe przetargi w cybergrantach. Problem rynku czy konstrukcji zamówień?

Poprzednia analiza rynku cybergrantów pokazała problem konkurencji. Teraz zawężamy obraz do postępowań, w których po publiczne pieniądze zgłosił się tylko jeden oferent. W próbie BZP/e-Zamówienia obejmującej ogłoszenia wynikowe związane z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi znaleźliśmy 625 zawartych umów z jedną ofertą. Ich znana wartość to 244,36 mln zł, czyli 67,1 proc. wartości wszystkich umów w badanej próbie. Jedna oferta nie jest dowodem naruszenia prawa, ale przy zakupach cyberbezpieczeństwa jest sygnałem alarmowym: trzeba sprawdzić SWZ, terminy, pakietowanie, ceny i odbiory. Bo samotna oferta nie musi być podejrzana. Ale publiczne pieniądze nie powinny być samotne bez wyjaśnienia.

21 maja 2026 · 1 min