Pięć procent od drogi. EPPO opisuje łapówkarski mechanizm przy unijnym kontrakcie w Rumunii.
Europejska Prokuratura Publiczna poinformowała, że burmistrz rumuńskiej gminy Buduslău został zatrzymany na gorącym uczynku i oskarżony o bierną korupcję przy kontrakcie finansowanym z EAFRD. Według EPPO miał żądać 5% wartości umowy, czyli ok. 38,5 tys. euro, w zamian za „sprawne” prowadzenie inwestycji i szybsze płatności. To lokalna sprawa tylko na mapie. W mechanizmie wygląda jak parkometr ustawiony przy publicznych pieniądzach: chcesz, żeby projekt jechał dalej, wrzuć monetę.

Rumunia, gmina Buduslău, fundusze UE i bardzo prosty mechanizm: 5% od kontraktu. EPPO podała 20 maja 2026 r., że burmistrz został objęty kontrolą sądową i oskarżony o bierną korupcję przy projekcie poprawy infrastruktury dróg rolniczych finansowanym z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Wartość umowy: ok. 770 tys. euro, czyli 4 mln lei. Według śledczych żądana łapówka: ok. 38,5 tys. euro, czyli 200 tys. lei. Ostatnia transza, ok. 28,8 tys. euro, miała zostać przekazana 19 maja, gdy burmistrz został złapany na gorącym uczynku. Lokalne media identyfikują go jako Kóczę Istvána; on zaprzecza zarzutom i zapowiada swoją wersję w sądzie. Sedno jest jednak większe niż jedna gmina: jeśli pieniądze na drogę rolniczą dostają własną „opłatę za przejazd”, obywatel zaczyna rozumieć, czemu asfalt bywa droższy niż obietnice. TREŚĆ WIADOMOŚCI Pięć procent od drogi. EPPO opisuje łapówkarski mechanizm przy unijnym kontrakcie w Rumunii Europejska Prokuratura Publiczna poinformowała, że burmistrz rumuńskiej gminy Buduslău został zatrzymany na gorącym uczynku i oskarżony o bierną korupcję przy kontrakcie finansowanym z EAFRD. Według EPPO miał żądać 5% wartości umowy, czyli ok. 38,5 tys. euro, w zamian za „sprawne” prowadzenie inwestycji i szybsze płatności. To lokalna sprawa tylko na mapie. W mechanizmie wygląda jak parkometr ustawiony przy publicznych pieniądzach: chcesz, żeby projekt jechał dalej, wrzuć monetę. Komunikat EPPO z 20 maja 2026 r. dotyczy śledztwa prowadzonego przez biuro Europejskiej Prokuratury Publicznej w Timișoarze. Sprawa obejmuje wykonanie kontraktu finansowanego ze środków Unii Europejskiej na poprawę infrastruktury dróg rolniczych. Chodzi o pieniądze z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich, czyli funduszu, który ma pomagać w realnych inwestycjach na terenach wiejskich, a nie w tworzeniu prywatnych bramek poboru opłat przy samorządowych decyzjach. Według EPPO burmistrz Buduslău, który jednocześnie pełnił funkcję osoby odpowiedzialnej finansowo w lokalnej administracji, miał od października 2025 r. domagać się od przedstawiciela firmy łapówki równej 5% wartości kontraktu bez VAT. Sama umowa była warta ok. 770 tys. euro, czyli 4 mln lei. Prokuratura przelicza żądaną kwotę na ok. 38,5 tys. euro, czyli 200 tys. lei. W zamian burmistrz miał obiecywać, że wykonanie kontraktu będzie przebiegało bez problemów i że płatności za prace finansowane z EAFRD zostaną przyspieszone. Najbardziej konkretna część komunikatu dotyczy 19 maja 2026 r. Według EPPO urzędnik miał otrzymać pełną kwotę w kilku transzach, w tym ok. 28,8 tys. euro, czyli 150 tys. lei, właśnie tego dnia, gdy został zatrzymany na gorącym uczynku. Następnie postawiono mu zarzut biernej korupcji i objęto kontrolą sądową na 60 dni. Środki obejmują zakaz opuszczania kraju oraz zakaz wykonywania funkcji burmistrza w tym okresie. Lokalne media rumuńskie identyfikują burmistrza jako Kóczę Istvána, polityka UDMR i burmistrza Buduslău pełniącego trzeci mandat. eBihoreanul podał, że po ujawnieniu sprawy zaprzeczył zarzutom, a później w publicznej reakcji pisał o „informacjach trunchiate”, czyli okrojonych informacjach, oraz zapowiadał przedstawienie swojej wersji w sądzie. To ważne zastrzeżenie: EPPO prowadzi postępowanie, zarzut nie jest wyrokiem, a osoba objęta sprawą korzysta z domniemania niewinności. Ale nawet przy tym zastrzeżeniu opisany mechanizm jest wyjątkowo czytelny. Nie chodzi o skomplikowany instrument finansowy, wielopiętrową spółkę z rajem podatkowym w tle ani tabelę, którą rozumie tylko księgowy po trzeciej kawie. Chodzi o prostą stawkę: 5% od kontraktu. W codziennym języku wygląda to tak, jakby ktoś przy publicznej inwestycji postawił kasę samoobsługową i przykleił kartkę: bez opłaty projekt może iść wolniej. Problem w tym, że mówimy o funduszach UE, samorządzie i drodze rolniczej, nie o prywatnym parkingu. Sprawa ma znaczenie szersze niż gmina Buduslău. Fundusze rolne UE są projektowane jako narzędzie wyrównywania szans: mają poprawiać infrastrukturę, ułatwiać transport produktów, podnosić jakość życia i wspierać lokalne gospodarki. Gdy przy takim kontrakcie pojawia się podejrzenie prowizji za „sprawne” wykonanie, mechanizm zjada sens programu od środka. Pieniądze, które miały iść w drogę, zaczynają wyglądać jak paliwo dla zależności między wykonawcą a urzędnikiem. To również klasyczny problem samorządowej koncentracji władzy. EPPO wskazuje, że burmistrz działał równocześnie jako osoba odpowiedzialna finansowo w lokalnej administracji. Jeśli jedna osoba ma wpływ na polityczną decyzję, rytm płatności i praktyczną obsługę kontraktu, to pokusa tworzenia nieformalnego cennika rośnie. Taki układ nie musi wyglądać jak wielka mafia. Wystarczy, że przedsiębiorca zaczyna rozumieć, że faktura może mieć dwa terminy: oficjalny i ten po rozmowie z kim trzeba. W tle pojawiła się też reakcja polityczna. eBihoreanul podał, że przewodniczący UDMR Kelemen Hunor uznał nadużycie zaufania publicznego przez wybranego przedstawiciela za niedopuszczalne, a sam Kócza István miał ogłosić rezygnację z funkcji partyjnych. To nie rozstrzyga winy, ale pokazuje, że sprawa natychmiast wyszła poza etap technicznego komunikatu prokuratury. Lokalny kontrakt stał się problemem reputacyjnym dla partii i sygnałem dla innych samorządów, że EPPO patrzy nie tylko na wielkie stolice. Śledztwo prowadzone jest z udziałem rumuńskiej struktury wsparcia EPPO, brygady operacji specjalnych w Timișoarze, służb gospodarczych policji w Aradzie oraz brygady zwalczania przestępczości zorganizowanej w Timișoarze. Ten zestaw instytucji pokazuje, że sprawa nie jest traktowana jako drobna lokalna sprzeczka o faktury. Dotyczy środków unijnych, wykonywania kontraktu i podejrzenia korupcji urzędnika publicznego. Status sprawy jest jasny i wymaga precyzji. Burmistrz został oskarżony o bierną korupcję i objęty kontrolą sądową na 60 dni, ale nie został prawomocnie skazany. EPPO podkreśla domniemanie niewinności wszystkich osób, dopóki wina nie zostanie udowodniona przed właściwym rumuńskim sądem. Lokalne media podały nazwisko, reakcję i polityczne konsekwencje, ale podstawą dla liczb i mechanizmu pozostaje oficjalny komunikat Europejskiej Prokuratury Publicznej. Najbardziej uderza tu banalność schematu. Unia finansuje drogę rolniczą, gmina ma ją wykonać, firma ma dostać zapłatę za pracę, a według prokuratorów ktoś miał doliczyć prywatny procent za to, że system zadziała. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, to nie będzie historia o jednej kopercie. To będzie historia o tym, jak publiczna inwestycja może dostać niewidzialną bramkę poboru opłat, zanim jeszcze pojawi się pierwszy porządny odcinek asfaltu.
Czytaj również


Litwa: wyrok w sprawie „zielonej” folii. EPPO zatrzymała próbę wypłaty prawie 2,6 mln euro z funduszy UE
Litwa. Europejska Prokuratura (EPPO) poinformowała 28 kwietnia 2026 r., że sąd w Wilnie skazał cztery osoby w sprawie próby wyłudzenia prawie 2,6 mln euro funduszy UE na projekt biodegradowalnej folii. W komunikacie wskazano, że oskarżeni przyznali się do usiłowania oszustwa i fałszowania dokumentów, a łączna grzywna wyniosła 103 200 euro. Mechanizm miał polegać na zawyżaniu kosztów sprzętu i kreowaniu pozorów prawidłowych zamówień, żeby wypłata wyglądała legalnie.


EPPO kontra OPEKEPE: 11 posłów z wnioskiem o uchylenie immunitetu, Grecja wchodzi w fazę instytucjonalnego testu
Grecja. 1 kwietnia 2026 r. Europejska Prokuratura (EPPO) zwróciła się do parlamentu w Atenach o uchylenie immunitetu 11 czynnych posłów w śledztwie dotyczącym podejrzanego mechanizmu wyłudzania środków rolnych UE przez OPEKEPE. EPPO podaje, że równolegle badanych jest 5 byłych posłów i wątek dotyczący byłego ministra oraz wiceministra. Stawką jest nie tylko konkretny strumień unijnych pieniędzy, ale też pytanie, czy procedury konstytucyjne w Grecji pomagają śledztwu, czy je spowalniają.


Wenecja-Dubaj i 4,6 mln euro pod blokadą. EPPO opisuje mechanizm prania środków z karuzeli VAT
Włochy. Europejska Prokuratura (EPPO) poinformowała 5 maja 2026 r., że na lotnisku Marco Polo w Wenecji zatrzymano przedsiębiorcę mieszkającego w Dubaju, podejrzewanego o pranie i reinwestowanie środków z karuzeli VAT. Według komunikatu zamrożono majątek o wartości ponad 4,6 mln euro, a przy zatrzymaniu zabezpieczono m.in. portfel krypto wart ok. 756 tys. euro. Mechanizm, według śledczych, miał łączyć gotówkę odbieraną we Włoszech z transferami zagranicznymi i spółką w Słowenii bez realnej działalności.


Niemcy: pierwsze opóźnienie w śledztwie Nimmersatt. Wraki z USA, 15 mln euro szkody i pytanie o bezpieczeństwo na drogach UE
EPPO skierowała w Berlinie pierwszą optużnicę w śledztwie Nimmersatt i pokazała, jak z wraku robi się towar premium, a z VAT-u oraz ceł robi się „koszt opcjonalny”. Sprawa dotyczy importu uszkodzonych aut z USA, ich powierzchownych napraw i odsprzedaży w UE jako bezpiecznych pojazdów, z szacowaną szkodą ok. 15 mln euro. W tle są zarzuty udziału w organizacji przestępczej, a stawka wykracza poza podatki: chodzi też o bezpieczeństwo kierowców, którzy mogli kupować auta z ukrytymi wadami.