czwartek, 28 maja 2026
Psi PatrOl 24
Świat·Wiadomość

UKRAINA: NABU/SAPO, 460 mln hrywien i luksusowy kompleks pod Kijowem

Ukraińskie NABU i SAPO poinformowały 12 maja 2026 r. o podejrzeniach wobec siedmiu osób w sprawie prania ponad 460 mln hrywien przez luksusową inwestycję pod Kijowem. Wśród wskazanych jest były szef Biura Prezydenta Ukrainy. Mechanizm miał łączyć pieniądze z korupcyjnych schematów w Energoatomie, centrum prania środków i budowę prywatnych rezydencji.

Michał K. · Redaktor prowadzący
26 maja 2026 23:43 · 2 min czytania

Luksus pod Kijowem i 460 mln hrywien. Ukraińskie służby antykorupcyjne uderzają w najbliższe otoczenie władzy.

Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna podały, że siedem osób otrzymało zawiadomienia o podejrzeniu w sprawie prania ponad 460 mln hrywien. Komunikat NABU z 12 maja 2026 r. wskazuje, że wśród podejrzanych są były szef Biura Prezydenta Ukrainy, były wicepremier, biznesmen opisywany jako jeden z liderów organizacji ujawnionej wcześniej w operacji "Midas" oraz cztery inne osoby. To język organów ścigania, nie wyrok. W tej sprawie kluczowe jest więc słowo: podejrzenie.

Stan faktyczny, który podają NABU i SAPO, jest jednak wyjątkowo konkretny. Według śledczych w latach 2021-2025 grupa miała wyprać ponad 460 mln hrywien przez budowę luksusowego kompleksu mieszkalnego w Kozynie, bogatej miejscowości pod Kijowem. Projekt miał obejmować cztery prywatne rezydencje z obiektami pomocniczymi oraz wspólny kompleks spa na działce o powierzchni 8 hektarów. Jeżeli ktoś szuka metafory, to nie jest koperta pod stołem. To raczej walizka przepakowana do betoniarki, a potem rozlana w fundamentach pod rezydencję.

Według NABU niemal 9 mln dolarów kosztów budowy miało przejść przez kontrolowane przez biznesmena centrum prania pieniędzy. Ten sam biznesmen, jak twierdzą śledczy, miał zostać właścicielem jednej z posiadłości. Organ antykorupcyjny wskazał również, że projekt był częściowo finansowany środkami pochodzącymi ze schematów korupcyjnych w państwowej spółce energetycznej Energoatom. To właśnie ten fragment nadaje sprawie ciężar większy niż kolejny konflikt elit w Kijowie: Energoatom jest strategiczną spółką w kraju, który prowadzi wojnę i utrzymuje infrastrukturę energetyczną pod ciągłym naciskiem Rosji.

Mechanizm opisany przez śledczych jest czytelny. Najpierw pojawia się źródło środków, które według organów miały pochodzić z korupcyjnych układów wokół państwowej energetyki. Potem pieniądze miały trafić do tak zwanej pralni, czyli centrum służącego do zaciemniania pochodzenia aktywów. Następnie środki miały zostać wprowadzone w inwestycję budowlaną: działka, rezydencje, zaplecze, wspólne spa. W papierach wszystko może wyglądać jak zwykły projekt deweloperski. Problem zaczyna się wtedy, gdy cegła robi za gumkę do mazania historii pieniądza.

Associated Press, powołując się na ukraińskie organy antykorupcyjne, podała, że Andrij Jermak jest oficjalnie podejrzewany o udział w domniemanym schemacie prania pieniędzy wartym 460 mln hrywien, czyli około 10,5 mln dolarów. AP zaznaczyła również, że ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski nie jest podejrzanym w tej sprawie. To ważne rozróżnienie, bo polityczna siła tej historii wynika nie z formalnego objęcia prezydenta postępowaniem, lecz z faktu, że śledztwo dotyka człowieka, który przez lata był jednym z najbliższych i najbardziej wpływowych osób w jego otoczeniu.

Euronews informował z kolei, że sąd w Kijowie zdecydował o areszcie tymczasowym Jermaka na dwa miesiące, z możliwością kaucji określonej na 140 mln hrywien, czyli około 2,7-3,2 mln euro lub dolarów w zależności od użytego przeliczenia i relacji źródłowej. Jermak zaprzeczył zarzutom i zapowiedział odwołanie. Jego obrońca również kwestionuje podstawy podejrzeń. To oznacza, że sprawa jest na etapie postępowania, a nie rozstrzygnięcia. W tekście trzeba trzymać się tej granicy, nawet jeśli polityczny zapach sprawy jest mocny.

Kontekst międzynarodowy jest tu oczywisty. Ukraina zabiega o członkostwo w Unii Europejskiej, otrzymuje ogromną pomoc wojskową i finansową od Zachodu oraz stale przekonuje partnerów, że potrafi kontrolować publiczne pieniądze mimo wojny. Każde postępowanie dotyczące Energoatomu, byłych ministrów albo zaplecza prezydenckiego uderza więc nie tylko w krajową politykę w Kijowie, ale także w wiarygodność państwa wobec Brukseli, Waszyngtonu i podatników w krajach finansujących wsparcie. To nie jest detal z rubryki towarzyskiej. To pytanie, czy pieniądze przeznaczone na państwo w stanie wojny nie przepływały obok państwa.

Najbardziej kompromitujący element sprawy polega na kontraście. Z jednej strony Ukraina prosi świat o broń, systemy obrony, kredyty, granty i polityczne zaufanie. Z drugiej strony jej własne organy ścigania opisują model, w którym podejrzane środki z energetyki miały trafiać w luksusowe rezydencje pod stolicą. To trochę jak zbiórka na naprawę dachu po pożarze, podczas gdy ktoś z zaplecza administracji według śledczych zamawia sobie marmurowy taras. Sam kontrast nie przesądza winy, ale tłumaczy, dlaczego ta sprawa jest politycznie toksyczna.

Potwierdzone jest to, że NABU i SAPO publicznie ogłosiły zawiadomienia o podejrzeniu wobec siedmiu osób, wskazały kwotę ponad 460 mln hrywien, okres 2021-2025, lokalizację inwestycji w Kozynie, działkę 8 hektarów oraz niemal 9 mln dolarów kosztów przechodzących przez opisane centrum prania środków. Potwierdzone jest też, że organy łączą część finansowania z korupcyjnymi schematami w Energoatomie. Nie jest natomiast przesądzone, że podejrzani popełnili przestępstwo. O tym może zdecydować wyłącznie sąd.

Status sprawy jest więc prosty i zarazem poważny: postępowanie trwa, podejrzanym przysługuje domniemanie niewinności, a ustalenia NABU i SAPO muszą przejść próbę dowodową. Ale już sam dokument pokazuje mechanizm, który wymaga maksymalnej przejrzystości. W państwie walczącym o przetrwanie pieniądze publiczne powinny mieć krótką i jasną drogę: od budżetu do celu. Jeżeli po drodze pojawia się prywatna brama, spa i 8 hektarów luksusu, to opinia publiczna ma prawo zapytać, kto trzymał mapę tej trasy.

Twoja reakcja
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Świat·Reportaż

Ukraina / EBRD: sankcja za collusive practice przy projekcie banku

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju ogłosił 21 maja 2026 r. ugodę z turecką firmą ONUR Taahhüt i jej 53 spółkami zależnymi po ustaleniu praktyki zmowy przy projekcie finansowanym przez EBRD w Ukrainie. Sankcja wynosi 3 lata i 3 miesiące: 1 rok i 3 miesiące wykluczenia z projektów banku oraz 2 lata warunkowego niewykluczenia. W tle jest klasyczny problem zamówień: kontrakt nie musi być kradziony w nocy, wystarczy układ, który ma zapewnić, kto wygra za dnia.

26 maja 2026 · 3 min

USA: Telemedyczny schemat za prawie 2 mld dolarów

Departament Sprawiedliwości USA poinformował 19 maja 2026 r. o wyrokach dla trzech członków międzynarodowej, moskiewskiej organizacji stojącej za telemedycznym oszustwem zdrowotnym. Według akt sprawy grupa zgłosiła ponad 1,97 mld dolarów fałszywych recept, a ubezpieczyciele wypłacili ponad 758 mln dolarów. Mechanizm opierał się na fikcyjnych wizytach, call center i zdalnie sterowanych aptekach.

26 maja 2026 · 2 min
Świat·Reportaż

USA / Korea Północna Laptop farms i pracownicy IT

Departament Sprawiedliwości USA poinformował 6 maja 2026 r. o wyrokach dla dwóch amerykańskich pośredników, którzy prowadzili tzw. laptop farms dla pracowników IT z Korei Północnej. Według DOJ firmy wysyłały laptopy na adresy w USA, a faktyczna praca odbywała się z zagranicy. Mechanizm miał przynieść reżimowi ponad 1,2 mln dolarów i uderzyć w prawie 70 spółek.

26 maja 2026 · 2 min

USA: DOJ i FBI, call-routing jako zaplecze oszustw „tech support”

Amerykański Departament Sprawiedliwości ujawnił sprawę dwóch byłych szefów firmy call-trackingowej, którzy 20 maja 2026 r. przyznali się do zatajenia przestępstwa w międzynarodowym schemacie oszustw „tech support”. Według DOJ i załączonego Statement of Facts ich infrastruktura miała obsługiwać fałszywe pop-upy, przekierowania telefonów oraz call center powiązane z Indiami i Tunezją. Stawką są nie tylko wyłudzenia od seniorów, ale pytanie, ile „neutralnej technologii” może udawać, że nie widzi, do czego służy.

26 maja 2026 · 2 min